May 24, 2023 - Previously East-Prussia; Former Military complex of the Third Reich. Military Commanding Center of the Eastern Front in WWII. Site of the 1944 assassination attempt on Hitler, by Claus von Stauffen
Atrakcje Mazur to nie tylko jeziora… W gęstych lasach regionu poszukiwacze tajemnic i amatorzy historii z dreszczykiem odnajdą bunkry oraz inne budowle, pochodzące z czasów drugiej wojny światowej. Jedną z nich jest główna kwatera Hitlera, tzw. Wilczy Szaniec, który zlokalizowany jest niedaleko Kętrzyna. Złośliwi mówią o tym miejscu, że to historyczny park rozrywki, warto jednak ocenić tę kwestię samodzielnie. Trudno bowiem odmówić Wilczemu Szańcowi tego, że działa na wyobraźnię. Ruiny bunkrów tylko sugerują jego monumentalne rozmiary, z których nie do końca zdajemy sobie nawet sprawę. Poza tym, w takim otoczeniu można szybko puścić wodze fantazji i wyobrazić sobie, że tymi samymi alejkami przechadzał się jeden z najbardziej znienawidzonych ludzi w dziejach świata. Teraz pełne są one zwiedzających i osób oferujących różnego rodzaju atrakcje turystyczne. Wilczy Szaniec, miasteczko ukryte pośród lasów Niektórych na pewno zainteresuje, skąd pomysł na nazwę „Wilczy Szaniec”? Ustalił ją sam Hitler, wykorzystując swój pseudonim, jakim posługiwał się w latach 20. XX wieku, a brzmiał on oczywiście „Wilk”. Miejsce oddalone dziewięć kilometrów od Kętrzyna również wybrano nie bez powodu, miało bowiem idealną lokalizację. Znajdowało się blisko ówczesnej granicy ze Związkiem Radzieckim, co miało ułatwiać sprawne dowodzenie planem „Barbarossa”, w dodatku otoczenie gęstego lasu umożliwiało skuteczne zamaskowanie rozpoczęto w 1940 roku, prace trwały przez kolejne cztery lata i toczyły się w ścisłej tajemnicy. Nie wiedzieli o nich nawet mieszkańcy pobliskiej Gierłoży! Oczywiście nie uszedł ich uwadze wzmożony ruch ciężarówek czy umacnianie nawierzchni dróg, ale otrzymali informację, że w ich sąsiedztwie powstają zakłady chemiczne. Poza tym zakazano im również wstępu do lasu – wszystko musiało zostać utrzymane w najwyższym się to udało, ponieważ alianci nigdy nie ustalili, gdzie dokładnie mieści się kwatera główna Hitlera, w której ten spędził łącznie aż 800 dni! Budynki były świetnie zakamuflowane – pomalowano je tak, by wtapiały się w otoczenie, ich dachy były pokryte ziemią, sadzono tam trawę i krzewy, a także mocowano sztuczne drzewa. Dodatkowo nad wszystkim rozpinano siatkę maskującą. Na pewno trzeba było się wysilić, by ukryć tak duży Szaniec składał się z dwustu budynków, w tym betonowych schronów, drewnianych baraków, dwóch lotnisk, elektrowni, dworca kolejowego. Mieszkało tam ponad dwa tysiące osób, zarówno żołnierze, jak też personel cywilny. Gdy Niemcy wycofywali się z tych terenów, uciekając przed Armią Czerwoną, wysadzili kwaterę w powietrze. Zachowały się tylko potężne bunkry, między innymi te zajmowane przez Hitlera i Szaniec – ciekawostki: Oprócz Adolfa Hitlera w kwaterze przebywali wysoko postawieni naziści, między innymi Hermann Goring, Heinrich Himmler, Martin Bormann, Wilhelm Keitel, Joseph Goebbels, dr Fritz Todt czy Albert Speer. Prywatne pomieszczenia Hitlera, a także pozostałe w Wilczym Szańcu, były urządzone skromnie. Na wyposażenie składało się łóżko polowe, szafa, regał z książkami, stół oraz dwa krzesła. Mieszkańcy Wilczego Szańca narzekali na plagę komarów, których w lesie kętrzyńskim było co niemiara. Tak bardzo dawały się we znaki, że konieczne było osłanianie twarzy moskitierami. 20 lipca 1944 roku pułkownik hrabia Claus Schenk von Stauffenberg dokonał w Wilczym Szańcu nieudanego zamachu na Adolfa Hitlera. Dyktator doznał tylko niegroźnych obrażeń. Teren Wilczego Szańca oraz obszar wokół niego był tak zaminowany, że po wojnie polscy saperzy oczyszczali go przez dziesięć lat! Pierwsi turyści pojawili się w Wilczym Szańcu w roku 1959. Od tego czasu miejsce jest chętnie odwiedzane przez ludzi z całej Europy. Zwiedzanie Wilczego Szańca Obecnie Wilczy Szaniec stanowi jedną z największych atrakcji turystycznych okolic Kętrzyna. Warto o tym pamiętać, planując zwiedzanie tego miejsca, które latem zwykle przeżywa oblężenie. Mimo że dostępny jest parking, część osób zostawia swoje auta na poboczu, co znacznie utrudnia ruch. Po części jest to spowodowane kolejką samochodów, czekających na wjazd. Po kupieniu biletu można udać się na zwiedzanie – niektóre osoby decydują się na skorzystanie z usług przewodników, którzy znają wszystkie tajemnice Wilczego przy wejściu znajduje się restauracja oraz pomniki upamiętniające ofiary nazizmu, saperów, którzy zginęli rozminowując teren, i miejsce, gdzie doszło do zamachu na wodza III Rzeszy. Płyta jest charakterystyczna, wyróżnia się na tle innych swoim kształtem, przedstawiającym otwartą księgę. O przebiegu zamachu można poczytać na znajdującej się obok tablicy informacyjnej. Przed wejściem na ścieżkę znajduje się jeszcze budynek mieszczący między innymi sklep z biegnie przy ruinach bunkrów, warto zajrzeć również do baraków, w których zorganizowano wystawy, prezentujące drugiej wojny światowej na terenach polskich. Wykorzystują one między innymi rozwiązania multimedialne, co łatwiej przykuwa uwagę młodszego odbiorcy. Podczas zwiedzania Wilczego Szańca można skorzystać z przejażdżki odrestaurowanymi samochodami wojskowymi – tego typu atrakcja jest dodatkowo płatna, ale chętnych nie brakuje. Auta czekają w okolicach głównego jeszcze warto wiedzieć o zwiedzaniu Wilczego Szańca? Bilet wstępu to koszt 15 zł (normalny) oraz 10 zł (ulgowy). Za dzieci, które nie ukończyły 6 lat, nie są pobierane żadne opłaty. Parking przy Wilczym Szańcu jest płatny. Koszt pozostawienia samochodu osobowego wynosi 5 zł. Na teren Wilczego Szańca można wprowadzać psy. Wilczy Szaniec otwarty jest przez cały rok, także w święta. Od początku kwietnia do końca września działa aż do godziny 20:00, natomiast w pozostałe miesiące do 16:00. Zwiedzanie Wilczego Szańca ułatwia aplikacja stworzona na zlecenie Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe Nadleśnictwo Srokowo. Jest to nie tylko kompendium wiedzy, turyści znajdą tam również questy, mapę i informację o okolicznych szlakach turystycznych.Hotel Księżycowy Dworek mieści się w budynku z 1913 roku, usytuowanym w ogrodzie o powierzchni 5 hektarów i oferuje pokoje z telewizorem i bezpłatnym bezprzewodowym dostępem do Internetu. Na terenie hotelu znajduje się kort tenisowy. Pokoje w hotelu Księżycowy Dworek są jasne, a każdy z nich pomalowany został w pastelowych kolorach.Opis Hochwald – siedziba dowódcy SS Heinricha Himmlera na Mazurach Miejsce zwane Czarnym szańcem było siedzibą ministra spraw wewnętrznych Rzeszy, dowódcy SS i policji, Heinricha Himmlera. Kwatera nosiła operacyjny kryptonim Wysoki Las (Hochwald). Ulokowano ją w gęstym lesie pod Pozezdrzem zwracając szczególną uwagę na doskonałą lokalizację przy linii kolejowej i drodze, łączącej kwaterę z polową siedzibą Hitlera w Gierłoży, dowództwem Wehrmachtu w Mamerkach oraz z twierdzą Boyen w Giżycku. Organizacja Todt postawiła główne obiekty w pierwszej połowie 1941 r. W odległości ok. 3 km od kwatery, zainstalowano w lesie pierwszą linię zasieków z drutu – ostatecznie postawiono trzy takie linie. Łącznie z obszarem zasieków kwatera zajmowała ok. 4 km2. Pomiędzy wszystkimi trzema liniami znajdowały się pola minowe. Przejścia przez pola występowały jedynie w narożnikach linii zasieków, z otwartym polem ostrzału z zainstalowanych obok drewniano -ziemnych stanowisk ogniowych. Dookoła samych budowli umocowano wieże obserwacyjne oraz metalowy płot pod napięciem, zakończony u góry drutem kolczastym. Broniony obszar to pięć żelbetonowych schronów rozsadzonych siłą wybuchu. Kwaterę Hochwald opuszczono 20 listopada 1944 r., natomiast niemieccy saperzy wysadzili ją w powietrze w niemal ostatniej chwili – 14 stycznia 1945 r. Po tym wydarzeniu 11 zwerbowanych do służby w Volkssturmie mężczyzn z Pozezdrza dostało rozkaz pilnowania zniszczonych obiektów. Wszyscy dostali się do sowieckiej niewoli. Przeżyło tylko dwóch. Schrony kwatery Himmlera były typu B, o grubości ścian i stropu 2 m oraz podwójnych, pancernych drzwiach rozdzielonych śluzą. Wewnątrz znajdowały się 2 pomieszczenia. Największy obiekt, schron Himmlera, pierwotnie był schronem typu B, ale w 1944 r. został dodatkowo obudowany płaszczem żelbetonowym. Mimo detonacji kilku ton trotylu schron tylko pękł, odpadły duże kawały żelbetonu, ale się nie zawalił. Bunkry w Pozezdrzu – hitlerowska kwatera wojenna o nazwie „Czarny Szaniec” Żołnierze ochrony Himmlera oraz doborowej jednostki Waffen SS mieszkali w murowanych i drewnianych budynkach lub ziemiankach, znajdujących przed ostatnią linią zasieków. Dopóki ich nie wybudowano, wojskowych rozmieszczono w prywatnych budynkach w Pozezdrzu. Do kwatery Himmlera energię elektryczną dostarczano z zewnątrz, przewodami podziemnymi. Podobnie było z przewodami telegraficznymi. Opodal bunkrów w Pozezdrzu znajdowało się nieduże więzienie złożone z części żelbetonowej (5 cel) i drewnianej (wartownia). Wewnątrz okratowanych cel znaleziono wydrukowany regulamin więzienny. Prawdopodobnie więziono tutaj z różnych względów istotnych dla Rzeszy więźniów. Interesujący jest fakt, że pieczę nad więzieniem przejął specjalny batalion policji na czele z dedykowanym majorem (batalion strzegł pięciu cel!). Kwaterę odwiedziło wielu dostojników III Rzeszy. 21 lutego 1944 r. był tutaj jeden z twórców niemieckich rakiet, a później potęgi rakietowej USA, Wernher von Braun (1912-1977). 6 X 1944 r. do Kwatery Himmlera przewieziono komendanta głównego Armii Krajowej, gen. dywizji Tadeusza Bora-Komorowskiego (przechwyconego po upadku powstania warszawskiego). 20 polskich oficerów zakwaterowano w baraku w obozie Waffen SS w Żabinkach. Oczekiwali na przewiezienie do Wilczego Szańca, na rozmowę z Himmlerem, a może i z Hitlerem. Celem Niemców było pozyskanie żołnierzy i oficerów Armii Krajowej do walki z ZSRR. Finalnie do rozmów nie doszło i polscy oficerowie zostali przewiezieni do obozu jenieckiego w Niemczech. Himmler nieczęsto przebywał w swoim bunkrze (schronie). Korzystał przede wszystkim ze swojego pancernego pociągu Heinrich, o zmienionym kryptonimie w 1944 r. —Transport No. 44. Himmler przyjeżdżał pociągiem do Pozezdrza i stąd pod swój schron — odgałęzieniem linii kolejowej biegnącej w kierunku Węgorzewa. Korzystał również ze swojej rezydencji w Brożówce (Gansenstein). W 1945 r. kilka wagonów z rozformowanego składu pociągu Hitlera Brandenburg połączono z pociągiem Himmlera. Wagon sypialny z tego zestawu jeździł po Niemczech do 1966 r. Odstawiony na bocznicę koło Neumunster stał tam jeszcze kilkadziesiąt lat. Badając nasyp kolejowy można dostrzec miejsce odgałęzienia (mocne rozszerzenie nasypu) od torów biegnących prosto do Węgorzewa. Mimo, że obecnie ślady bocznicy kolejowej są dość zatarte, można rozpoznać w lesie zagłębienie, dawny nieznaczny wykop, w którym biegł tor. Bocznica była tak perfekcyjnie zamaskowana, że nawet kiedy był na niej pociąg, z niedalekiej odległości trudno było cokolwiek dostrzec. Teren po obu stronach odgałęzienia był zabezpieczony – zaminowany i otoczony kłębami drutu kolczastego. Na początku bocznicy, na torze, znajdowała się ceglana studzienka rewizyjna, do której wchodzili strażnicy badając spód pociągu. Przy miejscu postoju zamaskowane były drewniano-ziemne stanowiska ogniowe. Od parkingu przecinając dawną linię kolejową, ciągnie się leśna droga o nawierzchni wykładanej miejscami kamieniem polnym. W czasie I wojny światowej budowana ona była przez rosyjskich jeńców. W 30 lat później ich rodacy, jeńcy Czerwonej Armii, byli prowadzeni tą samą trasą z baraków umiejscowionych na mokradłach nad Sapiną, z tzw. Psiej Wyspy do prac na obrzeżach kwatery. Kto z bolszewików padł na tej drodze śmierci – nie wstał już, dobity przez esesmanów. Autorem treści jest Ryszard Karuzo, wybitny regionalista Warmii i Mazur.Wilczy Szaniec, Герлож: просмотрите отзывы (581 шт.), статьи и 940 фото Wilczy Szaniec на сайте Tripadvisor.Jeżeli szukasz ciekawego miejsca do odwiedzenia, będąc na Mazurach, nie możesz przegapić ruin Byłej Kwatery Wojennej Adolfa Hitlera o kryptonimie „Wilczy Szaniec”. Udaj się tam podczas prywatnej wycieczki luksusowym pojazdem. Wilczy Szaniec jest to miasteczko bunkrów otoczone lasem, jeziorami i bagnami. To największa i najbardziej rozpoznawalna kwatera dowodzenia Adolfa Hitlera, która była w użyciu od 1941 do 1945 roku. Wilczy Szaniec znajduje się w samym sercu Mazur na północy Polski i jest wspaniałą atrakcją turystyczną, odwiedzaną przez niemal ćwierć miliona turystów rocznie. Bunkry wciąż kryją wiele zagadek i imponują swoimi rozmiarami, rozmachem oraz solidnością. To stąd Adolf Hitler koordynował operację Barbarossa (atak na ZSRR) i tu podejmował kluczowe decyzje przy zarządzaniu niemiecką machiną wojenną. Swoje kwatery mieli tu także między innymi Herman Goering, Martin Bormann, Wilhelm Keitel czy Alfred Jodl. Tu także miał miejsce jeden z wielu zamachów na Hitlera, który został przeprowadzony w lipcu 1944 roku.Wir empfehlen Ihnen, Touren für Wilczy Szaniec frühzeitig zu buchen, um sich einen Platz zu sichern. Wenn Sie auf Tripadvisor buchen, können Sie bis zu 24 Stunden vor Beginn der Tour gegen vollständige Rückerstattung stornieren. Sehen Sie sich alle 9 Touren für Wilczy Szaniec auf Tripadvisor an.Wyświetl większą mapę Zdjęcia przesłane przez użytkowników Kojot - gość07-24-2018, 00:28:12 Nie żałuję żadnego km...Na prawdę robi wrażenie. Za dwie osoby i parking motocyklowy zapłaciłem 32zl, myślę że to nie wiele. Można zwiedzić samemu ale najlepiej z przewodnikiem. Jogo - gość06-24-2017, 17:09:26 Dobrze by było gdyby ktoś wrzucił gpx twej trasy seba - gość06-14-2017, 17:30:59 Koniecznie z przewodnikiem! - gość09-20-2016, 22:10:30 Ciekawe miejsca w pobliżu1km 7km 15km 15km 15km 15km opismiejsca w latach 1941–1944 kwatera główna Adolfa Hitlera (niem. Führerhauptquartier, FHQ)[1] i Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych (niem. Oberkommando der Wehrmacht, OKW) w lesie gierłoskim, na wschód od leżącej na skraju lasu wsi Gierłoż i 8 km na wschód od Kętrzyna (obecnie w woj. warmińsko-mazurskim). Kwatera została wybudowana, aby Hitler mógł z niej dowodzić wojskami podbijającymi ZSRR[2]. Źródło: Wikipedia Noclegi i pola namiotowe w pobliżu13km 13km 17km 17km 17km 21km 22kmbezpłatny parking. ogrzewanie. parking na miejscu. Obiekt Agroturystyka pod świerkami położony jest w miejscowości Ryn. Odległość ważnych miejsc od obiektu: Mrongoville – 15 km, Ratusz w Mrągowie – 16 km. W okolicy panują doskonałe warunki do uprawiania wędkarstwa. Obiekt zapewnia taras oraz bezpłatny prywatny parking.
"Udostępniamy las w Wilczym Szańcu od piątku. Na turystów czekają nowe (ok. 1,2 km) utwardzone trasy zwiedzania. Wejście będzie możliwe w godzinach od do Odwiedzający będą mogli korzystać z parkingu leśnego, mogą zwiedzać i spacerować po trasach leśnych – powiedział nadleśniczy nadleśnictwa Srokowo Zenon Piotrowicz. Zamknięte będą bar i restauracja, hotel, kino i wystawy historyczne. Dla odwiedzających przygotowano regulamin. Zgodnie z nim spacery będą możliwe tylko po wyznaczonych trasach, w grupach osób wspólnie zamieszkujących lub przebywających ze sobą na co dzień. Odległości między grupami nie mogą być mniejsze niż 15 metrów. Niedostępne będą usługi przewodników, jednak leśnicy przypominają o utworzonej dla zwiedzających aplikacji na smartfony pod nazwą "Wilczy Szaniec". Wilczy Szaniec w Gierłoży Na terenie Wilczego Szańca obowiązuje nakaz zasłaniania ust i nosa. Trzeba będzie zachowywać dystans między pojazdami na parkingu minimum jednego stanowiska parkingowego. Nie będzie można korzystać z miejsc przeznaczonych do rekreacji i zabawy. Do końca maja dla zwiedzających przygotowano promocyjny cennik. Wszystkim będą przysługiwać bilety ulgowe. Wilczy Szaniec, jedna z największych atrakcji na Warmii i Mazurach, w latach 1941-1944 pełnił funkcję głównej kwatery Hitlera. W leśnym miasteczku pod Kętrzynem oprócz Hitlera mieszkało ok. 2,5 tys. ludzi. Według historyków to tu decydowano o podbojach nazistowskich Niemiec, tu pojawiały się szaleńcze pomysły i stąd wydawano rozkazy wpływające na losy wielu milionów ludzi.
Wilczy Szaniec. Marzena Cwalina Wydawnictwo: Algraf historia. 82 str. 1 godz. 22 min. Szczegóły. Kup książkę. Ta książka nie posiada jeszcze opisu. Średnia ocen. 6,6 / 10. 5 opinii 23 ocen Dyskutuj.
Pokaż ceny w: PLN USD EUR GBP CAD AUD Cena za osobę Liczba osób 12345678 CENA 315 EUR160 EUR108 EUR110 EUR89 EUR75 EUR65 EUR57 EUR Wliczone w cenę The price includes: private transportation from Warsaw, local English speaking guide, entrance fee, taxes Warunki rezerwacji Nazwa kwatery „Wolfschanze” wiąże się z pseudonimem Hitlera, który w okresie monachijskiej konspiracji przedstawiał się jako „Pan Wolf”. To właśnie tutaj wódz III Rzeszy spędził prawie 3 lata (1941-44) podejmując najważniejsze decyzje, również tutaj doszło w 1944 roku do słynnego, nieudanego zamachu na Hitlera, przeprowadzonego przez Clausa von Stauffenberga.Wilczy Szaniec: zarezerwuj bilety na najpopularniejsze Historia wojskowości. Gwarantujemy najniższą cenę i zwrot pieniędzy. Sprawdź opinie innych podróżujących.
Biuro Podróży Szczypta Świata jest organizatorem turystyki grupowej. Zajmujemy się organizacją wycieczek szkolnych, firmowych grupowych dla turystów z pomorza oraz dla osób odwiedzających Gdańsk, Trójmiasto i pomorze.Są w Polsce miejsca nietypowe, nieco tajemnicze, często też takie, z którymi wiąże się brutalna historia, którą powinniśmy znać. Jednym z takich miejsc jest właśnie Wilczy Szaniec w Kętrzynie. To miejsce znane inaczej jako ruiny głównej kwatery Adolfa Hitlera, która znajduje się w samym sercu Mazur. To nie lada gratka dla historyków. Jeśli zatem interesujesz się historią, jest to miejsce, które musisz odwiedzić. W Wilczym Szańcu na Mazurach, Adolf Hitler spędził aż 800 dni. To właśnie tutaj zapadały najważniejsze decyzje, które później zaważyły na losach wielu ludzi. Wilczy Szaniec był miejscem, w którym dyskutowano o budowie nowych obozów koncentracyjnych, zbrodniczych planach i decydowano o wykorzystaniu jeńców. Wilczy Szaniec to miasteczko bunkrów otoczone lasem, jeziorami i bagnami. To największa i najbardziej rozpoznawalna polowa kwatera dowodzenia Adolfa Hitlera, która była w użyciu od 1941 do 1945 roku. Dawniej składało się na nią 2 lotniska, bunkry, 200 budynków, baraki, elektrownia, ciepłownie. Choć kwatera została wysadzona przez wycofujących się Niemców, to po dziś dzień jest wspaniałą atrakcją turystyczną, odwiedzaną przez niemal ćwierć miliona turystów rocznie! Bunkry po latach nadal kryją w sobie wiele nierozwiązanych zagadek oraz imponują swoimi rozmiarami, rozmachem oraz solidnością konstrukcji. Obecnie Wilczy Szaniec jest zabezpieczony i udostępniony turystom do zwiedzania. Od 1 kwietnia do 30 września: poniedziałek-niedziela, od 08:00 do 20:00 Od 1 października do 31 marca: poniedziałek -niedziela, od 08:00 do 16:00
Odwiedź pozostałości największej i najważniejszej siedziby Adolfa Hitlera, która prawie stała się grobem Führera.
Według Alexandra Stahlberga, ordynansa feldmarszałka Ericha von Mansteina Po raz pierwszy w kwaterze głównej Hitlera. „[…] Feldmarszałek Manstein został wezwany 6 lutego 1943 r. do stawienia się w Wilczym Szańcu. W tym celu Hitler wysłał po niego swój prywatny samolot, czterosilnikowy Focke-Wulf Condor, który wracając z frontu najpierw wylądował na kętrzyńskim lotnisku. Stąd zawieziono nas samochodem do okazałego domu gościnnego naczelnego dowództwa wojsk lądowych w Mamerkach, który do 19 grudnia 1941 r. służył jako rezydencja zdymisjonowanego feldmarszałka Brauchitscha. Wieczorna narada u Hitlera zaczynała się zazwyczaj między a W zupełnej ciemności wsiedliśmy do dwuwagonowego pociągu, który w ciągu 15 minut miał nas zawieźć na miejsce. Dołączyli do nas gen. Zeitzler i Adolf Heusinger, pułkownik w sztabie generalnym, i ruszyliśmy w ciemność. Podróż miała w sobie coś upiornego: Gdy pociąg się zatrzymał w Wilczym Szańcu, wysiedliśmy ostrożnie, ponieważ tu było przeraźliwie ciemno. Po powitaniu przez adiutanta Hitlera, gen. Schmundta, udaliśmy się do schronu Hitlera. Uczestnicy narady stali wokół jasno oświetlonego stołu z rozłożonymi mapami. Miejsce Hitlera na środku bocznego skrzydła było jeszcze nie zajęte. Leżały tam tylko przygotowane dla niego okulary w złotych oprawkach. Generał Schmundt na chwilę opuścił nas, aby za chwilę ponownie pojawić się w drzwiach i głośno oświadczyć: „Moi panowie, Führer”. Rozmowy oczekujących ucichły, Hitler bez słowa pozdrowił wszystkich zgiętą w łokciu ręką. Obrzucił zebranych wzrokiem, a jedynie feldmarszałka Mansteina powitał podaniem ręki. Ciekawy byłem, jak Hitler, cztery dni po kapitulacji pod Stalingradem, zwróci się do naczelnego dowódcy grupy wojsk lądowych, któremu podlegała rozgromiona przez Rosjan 6 armia. To co wtedy usłyszałem, było mistrzowskim, psychologicznym pociągnięciem Hitlera: „Moi panowie – zaczął – najpierw chciałbym powiedzieć parę słów na temat Stalingradu. Ja osobiście ponoszę wyłączną odpowiedzialność za Stalingrad. A teraz – zwracając się do generała Zeitzlera – proszę o zrelacjonowanie obecnej sytuacji na wschodzie.” Muszę przyznać, że takiej interpretacji faktów po Hitlerze nigdy nie spodziewałem się. Wiele słyszałem na temat napiętych stosunków między dowództwem grupy wojsk lądowych a naczelnym dowództwem wojsk lądowych, względnie Główną Kwaterą Hitlera. Przebieg tej narady zaprzeczał moim dotychczasowym wyobrażeniom o Hitlerze. Nigdy nie wyobrażałem, że on może przyznać się do winy. – Nastąpiła chwila kłopotliwego milczenia. Manstein, podobnie jak i Zeitzler, był tym wyraźnie zaskoczony. Manstein wspomina tę scenę w swoich pamiętnikach, określając słowa Hitlera „żołnierskimi”. Po latach odbieram ówczesne zachowanie się Führera jako wyraźny dowód jego wyrachowania, który tymi słowami chciał pozytywnie usposobić do siebie słuchaczy podczas następnej części narady. Wiedział, że wtedy agituje najskuteczniej, gdy swemu słuchaczowi powie to, co ten w skrytości chce usłyszeć.” Sympatyczna przygoda, czyli jak Rommel poznał się z Mansteinem. „[…] 12 lipca nadszedł z Głównej Kwatery Hitlera rozkaz, aby feldmarszałek Manstein wraz z feldmarszałkiem Kluge, naczelnym dowódcą grupy wojsk lądowych „Środek”, stawili się na południową naradę u Führera w Wilczym Szańcu. Manstein się wściekał: „To nie moment, na Boga, aby frontowi dowódcy akurat w kulminacyjnej fazie bitwy wybierali się w podróż do Prus Wschodnich”. Gdy przed południem 13 lipca przybyliśmy z feldmarszałkiem z lotniska kętrzyńskiego do naczelnego dowództwa wojsk lądowych (Oberkommando der Wehrmacht=OKH) nad Mamrami, generał Schmundt zameldował mu telefonicznie , że zaplanowana na godziny południowe narada w Wilczym Szańcu przełożona jest na godziny wieczorne. Cóż mieliśmy robić osiem godzin? „Wie pan, co teraz zrobimy? – powiedział Mannstein – idziemy się wykąpać!” „Świetnie, panie feldmarszałku – odpowiedziałem – ja jednak nie zabrałem kąpielówek.” „Nic nie szkodzi – stwierdził – tu na zamkniętym obszarze naczelnego dowództwa sił zbrojnych nie ma przecież w ogóle przedstawicieli płci żeńskiej. Rozbierzemy się w naszych pokojach, a potem okryjemy się płaszczami przeciwdeszczowymi.” Opuściliśmy dom gościnny i weszliśmy na szeroki drewniany pomost, wcinający się w pas przybrzeżnych trzcin jeziora Mamry. W drodze nie spotkaliśmy nikogo i wkrótce płynęliśmy, tak jak nas stworzył Bóg, na środek jeziora. – Tylko ten, kto zna piękno mazurskich jezior, może wiedzieć, jak się wtedy czuliśmy. Wokół woda i lasy, żadnej wsi, żadnego domku! Po dopłynięciu do środka zawróciliśmy. W oddali widać było nasz pomost. Byliśmy w odległości około dwóch, może trzech kilometrów od celu, gdy na pomoście ujrzałem ludzi. Feldmarszałek zapytał, czy są wśród nich kobiety. Nie mogłem odpowiedzieć na to pytanie – byliśmy jeszcze zbyt daleko od brzegu. Gdy podpłynęliśmy trochę bliżej, zameldowałem, że na pomoście widzę oficerów, natomiast „spódnic” na razie nie spostrzegam. Za chwilę dodałem, że widzę kilka par czerwonych spodni. „ Jaką czerwień?” – zapytał. Odpowiedziałem: „Obie czerwienie!” (generałów i oficerów sztabu generalnego). Wkrótce dotarliśmy do drabinek pomostu. Próbowałem się zorientować, czy znam osobiście kogoś ze stojących na brzegu. Rzeczywiście, wśród wielu twarzy jedna wydawała mi się znajoma. „Myślę, panie feldmarszałku, że jest tam feldmarszałek Rommel!” – W tym momencie usłyszeliśmy głos z brzegu: „Ma pan rację, mój kochany, to jest feldmarszałek Rommel!” Z góry i z dołu popłynęło gromkie „Halo”, a Manstein zawołał: „Nareszcie poznaliśmy się!”. Rzeczywiście, Manstein i Rommel nie znali się do tej pory: jeden z nich był sztabowcem, drugi zasłużonym żołnierzem frontowym – dwie całkowicie odmienne kariery zawodowe. Z brzegu odezwał się Rommel: „Moi panowie, dlaczego nie wychodzicie.?” Manstein bez zastanowienia odpowiedział: „Właściwie dlaczegóż by nie.” W stroju Adama wspięliśmy się więc po drabinkach i stanęliśmy tak, jak nas stworzył Bóg, przed kompletnie umundurowanymi oficerami. Zanim stanąłem na pomoście, zauważyłem, że nasze płaszcze …zniknęły! Ja miałem jednak dość żartów i ofuknąłem jednego z młodszych oficerów przybocznych Rommla, aby natychmiast oddał nasze płaszcze. Rommel natomiast bawił się dalej tą sceną, udając, że nie zauważył mojej „interpelacji” i przygotowywał się już do przedstawiania swoich oficerów. Płaszcze były oczywiście pod ręką, więc mogliśmy natychmiast okryć naszą nagość. Po tej zabawnej przygodzie wywiązała się między feldmarszałkami bardzo swobodna rozmowa…” Relacja Dietera Wolfa von Schenka zu Tautenburga, byłego właściciela majątku w Parczu i oficera Wehrmachtu w naczelnym dowództwie wojsk lądowych w Mamerkach „Moi przodkowie zamieszkiwali w Parczu od 1529 roku. Dokładnie 400 lat później (w 1929 r.) po śmierci mojego ojca, dobra majątku zostały przepisane na mnie, jako jedynego syna. Do chwili uzyskania pełnoletności majątkiem zarządzał „generalny inspektor”. W 1939 roku zgłosiłem się ochotniczo do odbywania służby wojskowej w 2. pułku kawalerii w Węgorzewie. Brałem udział w kampanii przeciwko Polsce, Holandii i Francji. Później, będąc elewem szkoły oficerskiej w Kampnitz, otrzymałem od mojej matki list, w którym informowała mnie, że w kętrzyńskim lesie oraz na częściowo zarekwirowanym obszarze naszego majątku Organizacja Todta przystąpiła do budowy jakichś tajemniczych obiektów. Jesienią 1940 roku, po ukończeniu szkoły, zostałem odkomenderowany do stacjonującego w Polsce pułku, a stamtąd do pracy w charakterze celnika na granicę rosyjską. Już od pierwszych dni wojny ze Związkiem Radzieckim walczyłem na froncie wschodnim, gdzie zostałem latem 1941 roku dwukrotnie ranny. Po wyleczeniu się w jednym z wiedeńskich lazaretów skierowano mnie do pracy w naczelnym dowództwie wojsk lądowych (OKH) w Mamerkach nad Mamrami. Tu zameldowałem się u generała von Bernhuta. Towarzyszyłem mu w czasie jego licznych wyjazdów służbowych do Finlandii, Rumunii oraz Węgier. W OKH poznałem bliżej ówczesnego majora Clausa von Stauffenberga oraz jego bliskiego przyjaciela, majora Mertza von Quirnheima, (po zamachu na Hitlera obaj zostali rozstrzelani w Berlinie w nocy z 20 na 21 lipca). Obaj posiadali duże poczucie humoru i czuli się swobodnie w towarzystwie wyższych oficerów oraz generałów. Stauffenberg zapraszał mnie kilkakrotnie na konne przejażdżki po starym mamerskim lesie. Dawał wyraźnie do zrozumienia, że nie był zachwycony sytuacją na frontach. Zapamiętałem, że wyraźnie kpił z umiejętności jeździeckich marszałka Rzeszy Göringa. Wiosną 1942 r. zostałem skierowany do służby w wydziale operacyjnym naczelnego dowództwa wojsk lądowych. Tu należałem do grupy roboczej „Południe”. Grupa nasza zajmowała się sporządzaniem danych o sytuacji na froncie Grupy Armii Południe i nanoszeniem ich na mapy sztabowe. Codziennie o godz. odbywała się u generała Heusingera narada robocza. W godzinach południowych zebrane informacje wraz z uaktualnionymi danymi były omawiane na naradzie głównej w odległym o 20 km Wilczym Szańcu – Głównej Kwaterze Hitlera. W tych wyjazdach towarzyszyłem często generałowi Heusingerowi oraz szefowi naczelnego dowództwa wojsk lądowych, generałowi Zeitzlerowi. Osobiście w naradach nigdy nie uczestniczyłem. Moje bardzo prozaiczne zadanie polegało na przygotowaniu map sztabowych przed rozpoczęciem narady głównej. Szef adiutantury Hitlera, gen. Schmundt dawał mi każdorazowo do zrozumienia, abym po wykonaniu tych nieskomplikowanych obowiązków, opuścił pomieszczenie narad. Wykorzystywałem tę okazję, aby udać się do starej herbaciarni, gdzie mogłem „zorganizować” sobie i moim kolegom tanie i stosunkowo dobre papierosy z Sumatry. Bardzo często przybywałem do Wilczego Szańca w towarzystwie oficerów Wehrmachtu, którzy byli tu odznaczani przez Hitlera orderami. Zapamiętałem, jak niektórzy z nich, w trakcie jazdy do kwatery Hitlera, obiecywali sobie powiedzieć Führera szczerze o prawdziwej sytuacji na froncie, o katastrofalnym zaopatrzeniu czy też popełnianych błędach strategicznych. Nigdy nie uczestniczyłem w ceremoniach odznaczeń. Ci, którzy osobiście dostąpili tego zaszczytu, mówili mi podczas powrotnej podróży do Mamerek, że Hitler, jak gdyby przeczuwając na jakie tory może zejść rozmowa, nie dawał im możliwości wypowiedzenia się, -mało tego, po wizycie wracali w optymistycznym nastroju, będąc wewnętrznie przekonani, że trudności na frontach są przejściowe, że wojna zakończy się sukcesem. Do dzisiaj zastanawia mnie jego fenomenalna zdolność przekonywania słuchaczy. Wielokrotnie towarzyszyłem jako ordynans generałom frontowym Kluge oraz Küchlerowi podczas ich wizyt w kwaterze Hitlera. W drodze powrotnej dowiadywałem się, co naprawdę myśleli o „naszym Führerze”. Wszelkie prośby, sugestie oraz rzeczowe argumenty i nalegania odnośnie przegrupowań, cofnięcia jakiegoś odcinka frontu, wzmocnienia dodatkowymi dywizjami itd. spotykały się najczęściej z bezkompromisową postawą Hitlera. Miast zajmować się istotnymi problemami strategicznymi, starał się niejednokrotnie zagłębić w drugorzędne szczegóły działań jakiegoś batalionu czy kompanii, podejmując przy tym zupełnie nietrafne decyzje. Na wyraźny sprzeciw mogło pozwolić sobie niewielu. Do nielicznych – o tym dowiadywałem się z późniejszych relacji – należał generał Jodl. Pewnego razu, a zdarzył o się to tuż po klęsce stalingradzkiej, głośno wyraziłem swoje oburzenie na temat nieudolności Hitlera: „Czy znajdzie się wreszcie ktoś, kto sprzątnie tę świnię!”… Wszyscy zamilkli, zapanowała konsternacja. Po latach, często wracając myślami do tamtej nieostrożnej wypowiedzi, uświadomiłem sobie, na jakie niebezpieczeństwo naraziłem nie tylko siebie ale i moich przyjaciół. Muszę przyznać, że wśród kadry oficerskiej w naczelnym dowództwie wojsk lądowych panowała wspaniała atmosfera. Dobrze rozumieliśmy się, byliśmy z sobą bardzo zżyci, lubiliśmy się. Myślę, że w dużym stopniu należy to zawdzięczać naszemu szefowi, generałowi Heusingerowi. Był dla nas nie tylko szefem, ale przede wszystkim uczciwym człowiekiem, wiernym żołnierzem. Nas przekonywały jego rzeczowe, pozbawione wszelkiej pompatyczności, argumenty, precyzyjnie formułowane myśli oraz zdolność trzeźwej oceny wydarzeń. Jednocześnie promieniowało z niego ciepło, ojcowski stosunek do podwładnych oraz subtelne poczucie humoru. W marcu 1944 r. zostałem oddelegowany na krótkie szkolenie dowódców kompanii w Tours (Francja). Stamtąd miałem zostać skierowany do I. Dywizji Kozackiej walczącej w Jugosławii. Krótki, zaplanowany na kilka dni urlop, spędziłem w rodzinnym Parczu. 20 lipca, około południa, czytając „Berliner Lokalzeiger”, usłyszałem w pobliskim lesie eksplozję. Pomyślałem sobie, że detonacja mogła być spowodowana przez wchodzące na pole minowe zwierzęta leśne. Pola minowe oddzielały II i II strefę bezpieczeństwa kwatery Hitlera i przebiegały po gruntach uprawnych i łąkach należących do naszego majątku. Po około 2 godzinach pojawił się inspektor (zarządca mojego majątku) i poinformował, że nasi francuscy więźniowie, pracujący na łące przy zwózce siana, zostali zatrzymani. Motocyklem udałem się do wartowni. Tam stały już trzy samochody terenowe. W budynku wartowni zobaczyłem Ribbentropa i Göringa. Pomyślałem, że musiało stać się coś nadzwyczajnego. (kwatera Göringa znajdowała się w odległej o 80 km Puszczy Rominckiej, Ribbentrop zaś rezydował w pałacu sztynorckim). Cóż mogło sprowadzać tych gości? Dlaczego czekali w wartowni? Od jednego z oficerów dowiedziałem się, że moi francuscy robotnicy nie mogą być na razie zwolnieni, a o przyczynie ich zatrzymania będę poinformowany w odpowiednim czasie. Wieczorem dowiedziałem się z radia, że na Adolfa Hitlera dokonano nieudanego zamachu oraz o tym, że w godzinach nocnych Führer wystąpi z przemówieniem do narodu niemieckiego. Przemówienie zostało nadane około godziny pierwszej w nocy. Dowiedzieliśmy się, że zamachowcem był płk Stauffenberg. Moja matka i ja spojrzeliśmy z przerażeniem na siebie – Stauffenberg był przecież bardzo częstym gościem w naszym domu. – Następnego dnia oczekiwaliśmy na dalszy rozwój wydarzeń. Wieczorem podjechał pod nasz dom samochód, z którego wysiadł mężczyzna w cywilu, przedstawił się jako agent gestapo i poprosił o rozmowę z moją matką. Po krótkiej wymianie zdań, oznajmił, że moja matka zostaje aresztowana celem przesłuchania w kętrzyńskiej placówce gestapo. – Tamtej nocy nie zmrużyłem oka. Następnego dnia w godzinach przedpołudniowych odwiedziłem matkę w areszcie. Na spotkanie wyszła bardzo blada ale spokojna. Dowiedziałem się, że pytano ją przede wszystkim o gości, odwiedzających nasz dom. To potwierdziło zasadność naszego niepokoju. W drodze powrotnej chciałem odwiedzić rannych generała Heusingera oraz pułkownika Brandta, którzy po zamachu na Hitlera przebywali w karolewskim szpitalu. Tam dowiedziałem się, że jakiekolwiek widzenie się z wymienionymi osobami jest zabronione. Po powrocie do Parcza, przy rampie naprzeciwko mojego domu, zobaczyłem terenowy samochód oraz kilku esesmanów. Zabrano mi broń, zostałem aresztowany. Po krótkim przesłuchaniu w Wilczym Szańcu, które w zasadzie ograniczyło się do spisania moich personaliów, odwieziono mnie na dworzec w Kętrzynie. Na peronie, oczekując na pociąg kurierski do Berlina, zupełnie zaskoczony zobaczyłem moją matkę w asyście gestapowców. Zarezerwowano nam wspólny przedział, dziwnie oddzielony od korytarza gazetowym papierem. Podczas podróży, która trwała około 10 godzin, nie mogliśmy zamienić ze sobą ani słowa. Wczesnym rankiem dotarliśmy do Berlina. Zbombardowane miasto wywierało przerażające wrażenie. Zostaliśmy zawiezieni na ulicę Księcia Albrechta, gdzie znajdowało się ciężkie więzienie polityczne. W dużym pomieszczeniu, w którym stał długi stół i około 20 krzeseł, zostaliśmy przyjęci przez wysokiej rangi esesmana, którego rozpoznałem po latach na zdjęciach pod nazwiskiem Gruppenführer Müller. Moja matka została wyprowadzona do sąsiedniego pomieszczenia, ja natomiast byłem przesłuchany przez owego Müllera. Interesował się przebiegiem mojej kariery zawodowej w wydziale operacyjnym w naczelnym dowództwie wojsk lądowych. Podczas przesłuchania – to utrwaliło mi się najbardziej w pamięci – rozległo się wycie syren alarmowych. W obliczu zbliżającego się nalotu lotniczego udaliśmy się do piwnicy. Tu spotkaliśmy wielu prowadzonych w kajdankach generałów. Po nalocie ponownie zostałem przesłuchany przez pewnego urzędnika w cywilu. Wielokrotnie pytał mnie, czy znam osoby, które wyrażały swoje krytyczne uwagi o Hitlerze. Szczególnie natarczywie indagował o śmiertelnie rannego podczas zamachu płk Brandta, którego uważano za jednego z najaktywniejszych postaci spisku przeciwko Führerowi. – Z każdym dniem czuliśmy się coraz bardziej załamani i zmęczeni. Dręczyła bezsenność. Niektórzy współwięźniowie nie wytrzymywali. Widziałem jak kilku oficerów, aby skrócić cierpienie, odłamkami szkła przecinali sobie żyły (odłamki szyb okiennych wpadały do wnętrza podczas nieustannych bombardowań lotniczych). Aby temu zapobiec, kazano nam zarówno w nocy jak i w dzień leżeć z wyprostowanymi, zakutymi w kajdany i wyciągniętymi w górę rękoma. Cały czas cele nasze były oświetlone, aby pilnujący nas strażnicy mogli na bieżąco obserwować nasze zachowanie. W końcu października, z powodu braku dowodów mojej przynależności do spisku, zostałem zwolniony. Otrzymałem poświadczenie Głównego Bezpieczeństwa Rzeszy, że od 22 lipca do końca października byłem zatrudniony w aprowizacji na rzecz ww. urzędu. Po zwolnieniu z więzienia skierowano mnie do dywizji grenadierów w Różanie. Ranny odłamkiem granatu przeleżałem później w jednej miejscowości na Śląsku aż do stycznia 1945 r. Stamtąd wywieziono mnie do Erfurtu. Tam spotkała mnie wielka radość – zobaczyłem się z moją matką i jeszcze żyjącą babką. Do zakończenia wojny pozostawało jeszcze tylko kilka miesięcy.” Relacja prof. dr Marlis Tolksdorf, członkini niemieckiej organizacji BDM (Bund Deutscher Mädel) „Związek Niemieckich Dziewcząt” Wspomnienia z kwietnia 1991 roku. Noworoczne odwiedziny Führera. „Byłam wówczas uczennicą Liceum dla dziewcząt i chłopców im. Hindenburga w Kętrzynie (obecnie Szkoła Podstawowa nr 2, autor) i pełniłam funkcję zastępowej w Związku Niemieckich Dziewcząt. […] Zimą 1940 roku zbierano w Trzeciej Rzeszy datki – były to pieniądze lub ubranie – na rzecz ludzi biednych. Myślę, że wykazałam się, podobnie jak wiele moich koleżanek i kolegów, dużą gorliwością. W nagrodę za pracę mogliśmy odwiedzić naszego Führera. 24 grudnia, w dzień wigilii, zostałyśmy przywiezione samochodami bez okien do kwatery Hitlera w kętrzyńskim lesie. Innym samochodem przywieziono naszych chłopców z Hitlerjugend. Tu dosyć długo czekałyśmy na Führera i inne osoby z jego otoczenia. Było niezwykle zimno. W końcu pojawił się wraz ze swoją świtą. Przewodnicząca oddziału naszego związku, Anneliese Buchsteiner, zbliżyła się do niego i zameldowała: „Mój Führerze, Pańska młodzież życzy Panu Wesołych Świąt Bożego Narodzenia” i wręczyła mu kwiaty w imieniu młodzieży kętrzyńskiej. Na to Hitler: „Dziękuję Wam dzieci” i podał wszystkim rękę. Z chłopcami zamienił kilka słów, do nas dziewcząt, o ile sobie dobrze przypominam, nie powiedział nic. Byłam dosyć mocno podenerwowana, możliwe jest więc, że moja relacja niezupełnie zgadza się z rzeczywistością. Potem poprosił nas na świąteczny posiłek i odszedł. Pamiętam, że z kilkoma oficerami jedliśmy w drewnianym baraku kolację. Podano jakieś wegetariańskie potrawy. „Nadzwyczaj skromnie”, pomyślałam sobie. Na tym nasza wizyta w Wilczym Szańcu dobiegła końca. Wczesnym wieczorem rozwieziono nas do domów. Przyznaję: byłam dumna, że mogłam zobaczyć Hitlera oraz uścisnąć jego rękę.
Dziś licznie odwiedzają go turyści przechadzając się wśród ruin dawnych bunkrów, osobistej kwatery Hitlera, centrali telefonicznej, czy miejsc rozrywki jak herbaciarnia, kasyno, czy sauna. Hitler opuścił Wilczy Szaniec 20 listopada 1944 roku. Przed jej opuszczeniem Niemcy zaminowali teren dookoła o łącznej długości 10 km i
Wilczy Szaniec jest położony w mazurskich lasach, nieopodal małego miasteczka Kętrzyń w północnej Polsce, blisko granicy rosyjskiej. Podczas II wojny światowej służył jako kwatera główna dla hitlerowskiej armii. Był to jedyny w swoim rodzaju, prawdziwie ukryty miejski kompleks z barakami, schronami, dwoma lotniskami, zapasem wody, elektrownią, stacją kolejową itp. Wilczy Szaniec był również miejscem gdzie 20 lipca 1944 r. doszło do nieudanej próby zabójstwa Adolfa Hitlera. Szacuje się, że Hitler spędził ponad 800 dni w Wilczym Szańcu, gdzie podjęto wiele oburzających decyzji, takich jak budowa obozów koncentracyjnych. Do zburzenia kompleksu doszło w styczniu 1945 roku, a dziś ruiny Wilczego Szańca są dostępne dla zwiedzających. W związku z tym mamy do zaoferowania niezapomnianą jednodniową wycieczkę z Warszawy, podczas której możesz zobaczyć to wyjątkowe na Wilczy Szaniec to całodniowa wyprawa pociągiem ekspresowym. Zostaniesz odebrany ze swojego hotelu o poranku, aby dotrzeć koleją do Olsztyna. Zapewniamy transport z hotelu do stacji kolejowej i bilety kolejowe. W Olsztynie nasz lokalny przewodnik będzie czekał na peronie z małą tabliczką z Twoim imieniem i zabierze Cię na prywatną wycieczkę na Wilczy Szaniec. Po zwiedzaniu odprowadzi Cię na stację kolejową w Olsztynie, skąd dostaniesz się pociągiem do Warszawy. Wieczorem w stolicy zapewniamy transport ze stacji kolejowej do Twojego hotelu. Nasza wycieczka obejmuje wszystkie dojazdy, bilety kolejowe, bilety wstępu na Wilczy Szaniec, prywatny transport i usługi prywatnego anglojęzycznego przewodnika z Olsztyna na Wilczy Szaniec i z powrotem do Olsztyna. Cennik: 1050PLN /os. (1 osoba) 650PLN/os. (2 osoby) 520PLN/os. (3 osoby) 450PLN/os.(4 osoby i więcej)
Na miejscu dostępny jest plac zabaw i sprzęt do grillowania, a w okolicy panują doskonałe warunki do uprawiania jazdy na rowerze. Odległość ważnych miejsc od obiektu: Wioska Indiańska – 13 km, Wilczy Szaniec – 30 km. Najbliższe lotnisko, Lotnisko Olsztyn-Mazury, znajduje się 96 km od obiektu Domek na Górce.
Nadleśnictwo Srokowo informuje, że od 1 listopada ulegają zmianie ceny biletów wstępu oraz noclegów na terenie OEH-P „Wilczy Szaniec”. Cennik obowiązuje do 31 marca 2022 roku. Czytaj więcej o ILE ZAPŁACIMY ZA ZWIEDZANIE WILCZEGO SZAŃCA W GIERŁOŻY ORAZ ZA NOCLEG NA TERENIE OŚRODKA? …
Wilczy Szaniec, Gierloz : Lihat ulasan, artikel, dan foto Wilczy Szaniec di antara objek wisata di Gierloz di Tripadvisor.
Wilczy Szaniec latest version for iOS (iPhone/iPad/iPod touch) free download. Aplikacja Wilczy Szaniec została stworzona na zlecenie Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe Nadleśnictwo Srokowo.
.