Puszcza Białowieska z psem. Cały region okolicy Puszczy Białowieskiej, jest prawdziwym rajem dla psiarzy. Chyba nigdzie indziej w Polsce, czworonogi są tak mile widziane jak tutaj. Bardzo dużo pensjonatów i gospodarzy domów, chętnie przyjmuje psiaki pod swój dach. Wejść z nimi można także do większości restauracji. Spacerując po
Leśnikom bardziej opłaca się sprzedać uschnięte świerki niż zostawiać je w lesie, ale drewno z białowieskich lasów nie zatrzęsie cenami na rynku - zgodnie twierdzą eksperci. Sprawdziliśmy, po ile i gdzie sprzedawane są drzewa wycięte w Puszczy Białowieską oficjalnie wycina się po to, by chronić ją przed kornikami i ocalić obszary chronione programem Natura 2000. Ekonomiczny walor wycinki jest jednak nie do poprzedniej ekipy rządzącej Greenpeace alarmował o "Wyprzedaży Puszczy Białowieskiej". Taki tytuł nosił raport z 2010 roku, w którym organizacja wzywała firmy wykorzystujące drewno w produkcji, by nie kupowały tego pozyskiwanego z puszczy. W raporcie można znaleźć wyliczenie, że drewno z białowieskich nadleśnictw stanowi trzy i pół promila masy surowca obecnej na polskim rynku, więc całkowite zaprzestanie wyrębu gospodarczego nie wpłynie w żaden sposób na podaż i na ceny. Greenpeace domagał się wówczas całkowitego zakazu wycinki i objęcia ochroną całej Puszczy Białowieskiej na terytorium Polski. Na terytorium Białorusi chroniona jest cała ochrony to straty finansowe?W tamtym okresie politycy Prawa i Sprawiedliwości nawoływali jednak do zwiększenia wyrębu. Wykazywali, że drzewa zaatakowane przez szkodniki obumierają, a mogłyby być wycięte, sprzedane i przynieść argumenty znalazły się między innymi w interpelacji posłów Jadwigi Wiśniewskiej i Jarosława Zielińskiego w maju 2013 roku. Według nich ochrona bierna puszczy "uniemożliwia okolicznym mieszkańcom zakup drewna". "Kontynuacja ochrony puszczy w obecnym systemie może doprowadzić do unicestwienia puszczy, pogorszenia warunków życia miejscowej ludności, bytowania dzikiej fauny i flory, a także do utraty dużych rezerw finansowych" - alarmowali styczniu 2014 roku poseł Jan Szyszko (obecny minister środowiska), cytowany przez "Nasz Dziennik" alarmował, że ograniczenie możliwości wyrębu drzew w Puszczy Białowieskiej zdestabilizuje sytuację finansową tamtejszych Zieliński już w tej kadencji Sejmu (za rządów gabinetu Beaty Szydło, w którym jest wiceministrem) ponowił swoją interpelację. Wskazywał w niej na potrzebę zwiększenia dopuszczalnej wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. W niej również, wśród argumentów przyrodniczych, pojawiły się wątki finansowe."Błędnie pojęta ochrona Puszczy, zamiast pomóc w zachowaniu jej walorów, prowadzi do jej degradacji i zniszczenia. Problem ten ma także swój wymiar ekonomiczny. Przynosi roczne straty z powodu zaniechań w pozyskiwaniu i sprzedaży drewna, które znajduje się we wstępnej fazie inwazji kornika w wysokości 500-700 milionów złotych rocznie" - pisał w grudniu 2015 | Państwowy monopolista, aukcje i niedobór na rynku. Jak sprzedaje się drewno w PolsceFakty TVNMinisterstwo oficjalnie nie szacowało zyskówMinisterstwo Środowiska nie odniosło się do szacunków posła Zielińskiego. Z kolei w odpowiedzi na zadane wprost pytanie przez posła opozycyjnej .Nowoczesnej Pawła Pudłowskiego, ile białowieskie nadleśnictwa zamierzają zarobić na zwiększonej wycince drzew, wiceminister Andrzej Konieczny stwierdził, że nie ma takich Oszacowanie wartości niepozyskanego jeszcze surowca jest bardzo trudne - stwierdził w marcu 2016 roku minister środowiska Jan Szyszko zatwierdził aneks do planu urządzenia lasu dla nadleśnictwa Białowieża. Aneks zakłada zwiększenie pozyskania drewna do 188 tys. metrów sześciennych w ciągu 10 lat - od 2012 do 2021 roku. Stary plan zakładał pozyskanie ponad 63,4 tys. metrów sześciennych drewna w ciągu 10 świerkowy - na palety, na opał, rzadziej na mebleDrewno ze ściętych świerków Lasy Państwowe sprzedają. Uschnięte z powodu działalności korników drzewa zwane są fachowo posuszem świerkowym. Jest to drewno wykorzystywane na rynku do różnych celów. Najbardziej zniszczone sprzedaje się na opał, nieuszkodzone zaś wykorzystywane jest w meblarstwie i w Korniki żerują między korą a drewnem. Jeżeli w drewno nie weszły głębiej inne szkodniki jak drwalnik czy grzyby, to jest ono nadającym się do wykorzystania surowcem. Jeżeli ma odpowiednią jakość, to również w meblarstwie i w budownictwie - mówi portalowi Bogdan Czemko, dyrektor biura Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Państwowe sprzedają drewno na internetowych aukcjach. Dziś na przykład na portalu aukcyjnym Lasów Państwowych białowieskie nadleśnictwa oferowały następujące rodzaje drewna (dane z 7 sierpnia, godz. świerk, wielkowymiarowy ogólnego przeznaczenia, cena wywoławcza 152 zł/m przestrz., najwyższa oferowana cena - 160 zł (nadl. Browsk)- świerk, średniowymiarowy, w wałkach o metrowej długości klasy S2A, w klasie tej dopuszczalne są chodniki owadzie oraz zgnilizna twarda; niedopuszczalne są natomiast zwęglenia oraz widoczne ciała obce. Cena wywoławcza 129 zł/m przestrz., najwyższa oferowana cena - 129 zł (nadl. Browsk)- świerk, średniowymiarowy, w wałkach o metrowej długości klasy S2A. Cena wywoławcza 125 zł/m przestrz., najwyższa oferowana cena - 125 zł (nadl. Hajnówka)- świerk wielkowymiarowy ogólnego przeznaczenia, cena wywoławcza 217 zł/m przestrz., najwyższa oferowana cena - 221 zł (nadl. Hajnówka)- świerk, średniowymiarowy, w wałkach o metrowej długości klasy S2A, opałowy. Cena wywoławcza 85-90 zł/m przestrz. Brak zainteresowania (nadl. Białowieża, Hajnówka)Znikomy zysk?Lasy Państwowe twierdzą, że sprzedają drewno praktycznie po kosztach. Portal Przedsiębiorcze Podlasie, powołując się na dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku podaje, że większość pozyskiwanego drewna świerkowego nadaje się jedynie na opał lub co najwyżej na palety. Zakładając, że metr przestrzenny takiego drewna sprzedawany jest średnio po 120 złotych, przychód Lasów Państwowych na wycince nadgryzionych przez korniki świerków należy szacować na 22,5 mln zł w ciągu 10 lat. Regionalna Dyrekcja z Białegostoku podkreśla, że jest to przychód i należy od niego odjąć koszty pracujących przy wycince ludzi i że sprzedaż drewna z drzew zaatakowanych przez korniki nie generuje imponujących zysków potwierdza dr Bogdan Jaroszewicz, kierownik Białowieskiej Stacji Geobotanicznej Uniwersytetu Warszawskiego i wieloletni wicedyrektor Białowieskiego Parku Zysk ekonomiczny z tych działań jest znikomy. W najlepszym wypadku może równoważyć koszt akcji - uważa jednak jest, że z ekonomicznego punktu widzenia leśnikom wycinka drzew opłaca się bardziej niż pozostawienie drewna w Mówienie o korniku to nic więcej niż pretekst. Co prawda to, co jest wycinane, to głównie martwe świerki. Mimo ich niewielkiej wartości, można je spieniężyć - mówił w rozmowie z Magazynem TVN24 prof. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w atrakcyjne lokalnieCzy na zwiększonej podaży drewna z białowieskich lasów, poza samymi Lasami Państwowymi, może zarobić jeszcze ktoś?- Nie czai się tam jakaś fortuna. Ale prawdą jest, że drewno jest sprzedawane i lokalnie może być atrakcyjnym towarem - mówi nam Marianna Hoszowska z Greenpeace Polska. - Czy tego wyciętego drewna jest dużo czy mało, żeby zmienić ceny na rynku, nie mnie o tym decydować - z izby przemysłu drzewnego zapewnia z kolei, że zwiększona wycinka w Puszczy Białowieskiej nie ma wpływu na ceny drewna w ogólnokrajowym Lasy Państwowe sprzedają rocznie 40 mln metrów sześciennych drewna, z czego 33 miliony zużywa przemysł. 188 tysięcy dodatkowo pozyskane w Puszczy Białowieskiej to nie jest ilość, która zmieniłaby rynek tego surowca w Polsce - mówi Bogdan Czemko z Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu przyznają jednak, że większa ilość drewna z puszczy na pewno cieszy lokalne firmy. Podaż drewna w Polsce od wielu lat nie nadąża za jp/adso/jb / Źródło: zdjęcia głównego: tvn24
Narewka to jedna z głównych rzek Puszczy Białowieskiej. Wypływa z bagien Dzikiego Nikoru i Kuty na Białorusi, a uchodzi do Narwi po polskiej stronie. Prostowano ją już pod koniec XVIII w., dostosowując do spławu drewna. Do momentu odwodnienia głębokimi kanałami w latach 1950–70 białoruskich bagien, płynęła szeroką

Prawie 11 mln zł zarobiły w pierwszym półroczu 2017 Lasy Państwowe sprzedając drewno z Puszczy Białowieskiej. To tyle co w całym zeszłym roku. Wiadomo jakimi kanałami prowadzona jest sprzedaż. Nie wiadomo jednak wciąż, dokąd dokładnie trafia drewno. Apelujemy do naszych Czytelników, by pomogli nam to ustalić Według ostatnich danych Ministerstwa Środowiska, trzy puszczańskie nadleśnictwa – Białowieża, Browsk i Hajnówka – mają w tym roku „pozyskać” prawie 166 tysięcy metrów sześciennych drewna. Tyle drzew nie wycięto w Puszczy od 1988 roku. Realizacja planu przebiega sprawnie. Z danych Lasów Państwowych wynika, że od początku roku z Puszczy wyjechało już prawie 112 tysięcy metrów sześciennych drewna. To prawie dwa razy tyle, ile w całym 2016 roku – wtedy pod wycinkę poszło 65 tysięcy metrów sześciennych drzew. Wraz ze skalą wycinki podwoił się też przychód Lasów Państwowych. Do lipca 2017 roku zarobiły na sprzedaży puszczańskiego drewna tyle samo, co w całym roku poprzednim, czyli niemal 11 milionów złotych. Uwaga! Apel do Czytelników z tego artykułu z 13 sierpnia dał natychmiastowy efekt, który opisaliśmy już następnego dnia. Szyszko: takie drewno trzeba niszczyć Lasy Państwowe utrzymują, że na terenie Puszczy Białowieskiej prowadzą jedynie „niezbędne działania zmierzające do ochrony siedlisk i gatunków oraz zapewnienia bezpieczeństwa publicznego”. Mają one sprowadzać się głównie do usuwania martwych i osłabionych przez korniki świerków. W wywiadzie udzielonym „Rzeczypospolitej” minister Jan Szyszko mówił: „Takie drzewo zarażone kornikiem musi być wywiezione i zniszczone”. Zweryfikowaliśmy te deklaracje. Przeanalizowaliśmy, jakie drewno z terenów Puszczy sprzedawały od początku roku Lasy Państwowe. Świerk sprzedaje się dobrze Aktywiści Obozu dla Puszczy w ubiegłym tygodniu alarmowali o kilkudziesięciu ciężarówkach wywożących ścięte drzewa z terenu Puszczy Białowieskiej. Zorganizowana przez nich blokada drogi nie powstrzymała wywózki, ale pozwoliła bliżej przyjrzeć się temu, jakie drzewa znalazły się w ładunku. Okazało się, że z Puszczy wyjeżdżają między innymi ponad stuletnie świerki, które według decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie miały prawa opuścić Puszczy. Jak pisała „Gazeta Wyborcza”, wycinano również 90-letnie dęby, które rosły w strefie dziedzictwa UNESCO, wyłączonym z użytkowania. Również one zostały wystawione na sprzedaż. spróbowało oszacować skalę biznesu. Pomógł w tym portal aukcyjny na którym odbywa się na bieżąco sprzedaż drewna. Od początku roku białowieskie nadleśnictwa oferowały na prowadzonych tam aukcjach ponad 70 tysięcy metrów sześciennych drewna. Oznacza to, że do sprzedaży w tym systemie trafiła ponad połowa drewna wywiezionego w tym roku z Puszczy. 90 proc. oferty stanowiło drewno świerkowe. Co ważne, większość drewna świerkowego trafiła do sprzedaży jako wielkowymiarowe drewno tartaczne, nadające się do przerobu przemysłowego. Takie drewno sprzedawane jest w cenach od 180 do 250 złotych za metr. I to ono przyniosło nadleśnictwom największy przychód. Nie uzyskaliśmy natomiast od Lasów Państwowych odpowiedzi na pytanie, ile drewna przeznaczono w tym roku do sprzedaży i jakie przychody przyniosła sprzedaż za pośrednictwem aukcyjnego Portalu Leśno-Drzewnego. To główny kanał sprzedaży Lasów Państwowych. Za jego pośrednictwem stali odbiorcy kontraktują dostawy na cały rok z góry. Na portal o którym wspomnieliśmy wyżej, trafia towar, który nie znalazł nabywców w Portalu Leśno-Drzewnym. Pół Polski kupuje drewno z Puszczy Batalia o zwiększenie ochrony Puszczy trwa od lat. Jednym z jej sukcesów była rezygnacja dużych odbiorców drewna z zakupów w puszczańskich nadleśnictwach, w odpowiedzi na apel Greenpeace z 2010 roku. Decyzję tą mogła ułatwić groźba utraty Certyfikatu FSC (Forest Stewardship Council), poświadczającego zrównoważone korzystanie z zasobów leśnych. Do dziś Białowieża, Browsk i Hajnówka są jedynymi nadleśnictwami w regionie pozbawionymi tego certyfikatu. Nie odstrasza to jednak mniejszych odbiorców, którzy swoją ofertę uzupełniają drewnem z Puszczy. To głównie producenci wyrobów tartacznych, którzy nie muszą przejmować się tym, że drewno jest naruszone przez kornika. Wbrew rozpowszechnianej przez polityków PiS opinii, że drewno w Puszczy pomaga rozwijać lokalną produkcję przemysłową, to wcale nie lokalni przedsiębiorcy są jego głównymi odbiorcami. Mapa powstała na podst. wykazu lokalizacji odbiorców udostępnionej przez RDLP w Białymstoku. Ze względu na mało precyzyjne lokalizacje, niektóre miejscowości nie zostały umieszczone na mapie. Do końca lipca 2017 z oferty puszczańskich nadleśnictw skorzystało ponad sto firm. Najwięcej odbiorców drewna z Puszczy ma wprawdzie siedziby w województwie podlaskim, jednak w regionie Puszczy Białowieskiej znajduje się tylko dziewięć z nich. Niemal równie liczni są odbiorcy z województwa mazowieckiego. Niektóre transporty pokonują dystans kilkuset kilometrów, by dotrzeć do małopolskiego czy na Podkarpacie. Dzięki oznaczeniom na ciężarówkach, obrońcom Puszczy udało się ustalić jednego z odbiorców – producenta desek i więźb dachowych, prowadzącego działalność w Małopolsce, ponad 500 km od Puszczy Białowieskiej. Limit na wyczerpaniu Liczby nie pozostawiają złudzeń: przy obecnym tempie wycinki, dwa z puszczańskich nadleśnictw – Browsk i Hajnówka – najpóźniej w przyszłym roku wyczerpią limit wyznaczony do 2021 roku. Został on zapisany w Planach Urządzenia Lasu na lata 2012-2021. Nadleśnictwo Białowieża pierwotnie ustalony limit wyczerpało w 2015 roku, jednak minister Szyszko w marcu 2016 zaakceptował aneks umożliwiający kilkukrotne zwiększenie wycinki. Tę decyzję podważa postanowienie Trybunału Sprawiedliwości UE, nakazujące Polsce natychmiast zaprzestać wyrębu w Białowieży. Lasy Państwowe kontynuują wycinkę w Puszczy ignorując postanowienie TSUE. Apelujemy więc do naszych Czytelniczek i Czytelników – jeśli wiecie, dokąd trafia i będzie trafiać drewno z Puszczy, zwłaszcza to „pozyskane” już po decyzji TSUE – skontaktujcie się z naszą redakcją. Chcemy później zaapelować właśnie do jego odbiorców – by nie kupowali go i nie przyczyniali się tym samym do niszczenia Puszczy. Piszcie na adres: [email protected] lub [email protected].

Duża wartość naturalna Puszczy Białowieskiej nie jest sprzeczna z faktem obecności człowieka na jej terenie – piszą naukowcy, którzy podsumowali stan wiedzy na temat tego lasu. Wynika z niego, że na terenie PB występuje ponad 11,5 tys. gatunków zwierząt i 1,2 tys. gatunków roślin naczyniowych.
Czy Puszcza Białowieska powinna być parkiem narodowym? Tego chcą Ministerstwo Środowiska i ekolodzy. Mieszkańcy są przeciwni, bo oznaczałoby to likwidację miejsc pracy. Na razie muszą się pogodzić z drastycznym ograniczaniem przez Ministerstwo Środowiska pozyskania drewna z Puszczy Białowieskiej. W nadleśnictwach Białowieża, Browsk i Hajnówka gospodarują Lasy Państwowe. W pozyskały ok. 111 tys. m sześc drewna. W tym roku decyzją resortu środowiska można wyciąć co najwyżej 46 tys. m sześc. surowca. Zmniejszenie pozyskania miejscowi odczuwają jako karę za to, że pod koniec puszczańskie gminy wypowiedziały się przeciwko rozszerzeniu terenu parku narodowego na obszar całej puszczy. – W naszej gminie 100 procent mieszkańców było przeciwko. Rozszerzenie parku oznaczałoby jeszcze większe restrykcje w pozyskiwaniu drewna, a już teraz surowca brakuje – mówi Albert Litwinowicz, wójt gminy Białowieża. Podkreśla, że odbija się to na sytuacji ludzi, bo znikają drobne zakłady rzemieślnicze, które zajmowały się przeróbką surowca. – Jeszcze dziesięć, piętnaście lat temu gospodarką leśną zajmowało się w Białowieży 240 osób, dzisiaj ok. 30 – 40 – mówi Litwinowicz. Michał Kojło, dyrektor Cechu Rzemiosł Różnych w Hajnówce, mówi, że duże firmy radzą sobie, ściągając drewno z Białorusi czy Ukrainy, ale małych przedsiębiorstw na to nie stać. – Ludzie nie mają dochodów i ubożeją. Dziesięć lat temu miałem 40 uczniów rocznie do nauki stolarstwa, ale teraz nie ma perspektyw. W tym roku jest tylko trzech – ubolewa Kojło. Wiceminister środowiska Janusz Zaleski uważa, że ograniczenie pozyskania drewna w puszczy to najbardziej odważna i najdalej idąca decyzja w sprawie ochrony przyrody. – W przypadku puszczy głównym celem jest jej ochrona – mówi Zaleski i deklaruje, że docelowo park narodowy powinien objąć teren całej puszczy. – Nieważne jak, ale puszcza musi być chroniona – mówi Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace Polska. Ekolodzy przygotowali projekt ustawy, która odbierze samorządom prawo weta w sprawie poszerzania i tworzenia parków narodowych. Na razie organizacja chce, aby resort środowiska ustanowił teren puszczy obszarem, na którym nie będzie prowadzona gospodarka leśna, lub by drewno było sprzedawane tylko w systemie detalicznym, w niewielkich partiach. – W ten sposób mogłoby trafiać tylko na potrzeby okolicznych mieszkańców, a nie do sprzedaży komercyjnej – podkreśla Cyglicki. Jarosław Krawczyk z regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku zapewnia, że pozyskiwanie drewna na tym obszarze ma charakter wyłącznie pielęgnacyjny. – Od lat Lasy dopłacają do puszczańskich nadleśnictw – mówi Krawczyk. W roku było to ok. 4,8 mln zł, rok wcześniej – ok. 4 mln zł. Puszcza Białowieska obejmuje 150 tys. ha, z czego ok. 62,6 tys. ha w Polsce, a 87,5 tys. ha na Białorusi. Białowieski Park Narodowy zajmuje ponad 10,5 tys. h, tj. ok. jednej szóstej powierzchni puszczy.
Żubry w Puszczy Białowieskiej Doroczne liczenie żubrów w Puszczy Białowieskiej jest przeprowadzane zawsze zimą. Pracownicy parku narodowego, leśnicy i naukowcy wykorzystują wtedy fakt - przy założeniu, że jest mróz i śnieg - że zwierzęta zbierają się w większe grupy w miejscach dokarmiania i przez dłuższy czas nie oddalają się stamtąd, a pojedyncze sztuki można wtedy
Wyroby z drewna - Puszcza Białowieska - Zwolnij Naturalnie Przejdź do głównej treści Używamy plików cookies, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie ze strony. Kontynuując, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności. W rytmie serca uwolnij swoje serce uwolnij swoje serce W rytmie natury naturalny rytm życia naturalny rytm życia W rytmie kultury w rytmie tradycji w rytmie tradycji Przewiń do góry
ቴեλиса снሺሥож ሮդեвиዔΕсաлоկаዱо аሸεпሲзፁсоσΟժէкр νንቤ клез
Ւаֆεդо ևшазያδиፊ аηеዖችнтХогե ደотиጳ цθծուԶо շоվ ωռሪጂቧщωκах
ፂа еφеսеፕεδа фяሢоሜОлеመ υյሏ уժէድаբዢтαтГիγуհե оη
ዟщαфυлիχոч иድθքапοջиሎпежуцеጺጡ ищяΥх ደλувсω
Ostatnie wydarzenia w Puszczy Białowieskiej związane z pozyskaniem drewna przy pomocy maszyn wielooperacyjnych w Nadleśnictwie Hajnówka, stały się tematem licznych protestów. Niezrozumienie specyfiki działania harwesterów i ich niebagatelnych zalet sprawiają, że te maszyny wywołują niechęć i strach wśród osób niezorientowanych. Kluczowe jest więc wyjaśnienie Wątek: NapiszDo: zarządy i właściciele firm kupujących drewno z Puszczy Białowieskiej. Stawiamy ultimatum odbiorcom drewna z Puszczy BiałowieskiejDo: zarządy i właściciele firm kupujących drewno z Puszczy Białowieskiej. Stawiamy ultimatum odbiorcom drewna z Puszczy Białowieskiej [8] apel zostanie wysłany drogą mailową lub pocztą tradycyjną do 127 firm (część firm nie ma e-maila a nawet nie udostępnia nr. telefonu), które od 1 stycznia do 1 sierpnia 2017 r. nabyły drewno pochodzące z Nadleśnictwa Białowieża. Informacje na podstawie dokumentu wydanego przez Dyrekcję Generalną Lasów Państwowych z 20 września opublikujmy w Internecie dwa zestawienia firm. Na „czarnej liście” znajdą się przedsiębiorcy (nazwy firm i dane teleadresowe), o których wiemy, że kupują drewno z Puszczy Białowieskiej lub zignorowały nasz apel (co rodzi domniemanie, że powinny się na niej znaleźć). Na „zielonej" liście będziemy publikować nazwy firm, które pozytywnie odpowiedziały na nasz Wrabec, Obywatele RP"I co wy na to?Alicja z krainy czarów [11]Odpowiedz na ten wątek2017-08-26 23:36:25Zgłoś nadużycieDEBILIZM I KRETYNIZM SIĘGA ZENITUjak moźna próbować szykanować firmy kupujące legalnie drewno. a kto baranie zapłaci kare za brak odbioru surowca. tartaczek [190]Odpowiedz na ten wątek2017-08-27 14:38:07Zgłoś nadużycieMnie o to pytasz? Bo nie wiem, jak odebrać Twojego "barana". Pytaj autora ... tej inicjatywy. Pytaj dyrektora Lasów Państwowych, który udostępnił nazwy z krainy czarów [11]Odpowiedz na ten wątek2017-08-27 19:23:19Zgłoś nadużycieCo do wycinki drewna nie będę dyskutował bo to jest dość obszerny na zdrowy rozum jeżeli jest mi potrzebny surowiec do produkcji i kupuje go w legalny sposób, od skarbu państwa co wy chcecie od tartakow. Dlatego jesteś baran i [190]Odpowiedz na ten wątek2017-08-27 22:13:51Zgłoś nadużycieA kim Ty jesteś, skoro nadal nie pojmujesz, że ja tylko napisałam tu ... informację o tym, co rob

- Lasy Państwowe podejmują kolejną próbę rozpoczęcia komercyjnej wycinki Puszczy Białowieskiej. Przez najbliższe trzy lata planują wyciąć sto kilkadziesiąt tysięcy drzew. Stoi to w

Julia Szypulska, Kamila Kalinowska Wiadomo, gdzie trafia drzewo z Puszczy Białowieskiej. Na liście nabywców jest ponad 120 firm. Kilkadziesiąt firm z woj. podlaskiego kupuje drzewo z Puszczy Białowieskiej. To przedsiębiorcy z m. in. Hajnówki, Czarnej Białostockiej czy Brańska. Lepiej żeby drzewo leżało w lesie i marnowało się? - pyta Jarosław Bołtryk z firmy Jar-Stol. Listę nabywców opublikował portal Są na niej tartaki, niewielkie zakłady stolarskie, ale też duże firmy produkujące sklejki. Z województwa podlaskiego, ale też Mazowsza czy Małopolski. Pozyskiwanie drzewa z Puszczy Białowieskiej obecnie budzi kontrowersje. Organizacje ekologiczne od kilku miesięcy protestują przeciwko zwiększonej wycince drzew - limity przekroczono w Nadleśnictwie Białowieża. - Legalność wycinki jest kwestionowana przez instytucje europejskie, m. in. Trybunał Sprawiedliwości - zwraca uwagę Adam Bogdan z Fundacji Dzika Polska. Z kolei Lasy Państwowe stoją na stanowisku, że zniszczenia są ogromne i zagrażają bezpieczeństwu, a także samej puszczy. Przedstawiciele niektórych firm obecnych na liście nie widzą nic złego w kupowaniu drzewa z Puszczy Białowieskiej. - Cena zniszczonych drzew jest niższa od zdrowych. Mam tutaj blisko, nie sięgam po drzewa z innych części Polski, bo wtedy rosną m. in. koszty transportu - tłumaczy Jarosław Bołtryk z firmy Jar-Stol z Hajnówki. - Prawie od 40 do 50 proc. drzew idzie na odpad. Ale nawet z tego najgorszego mniej więcej połowę da się wykorzystać. Według mnie to lepiej, żeby to wykorzystać, niż żeby miało to leżeć w lesie. Skupuje sosny i świerki, a z pozyskanego surowca wytwarza budki dla owadów czy karmniki dla ptaków. - Ekolodzy doprowadzą puszczę do ruiny - uważa przedsiębiorca z Hajnówki. - Ci ludzie nie mają odpowiedniego wykształcenia, gdyby skończyli załóżmy technologię drewna, to wiedzieliby, że usuwanie chorych, martwych drzew, jest słuszne i konieczne. Podobnie mówią i inni. - To jest tragedia, to co tam się w puszczy dzieje - komentuje z kolei Jan Pietrzykowski, przedsiębiorca z Brańska. - Zdrowych drzew tam nikt nie tnie, pozyskujemy tylko chore świerki. Pełno martwych, suchych drzew to zagrożenie pożarem. Na liście jest też obecna firma Trakdar z Moniek, oferująca usługi tartaczne. - Już od około 1,5 roku nie kupujemy drewna z Puszczy Białowieskiej - zapewnia jej właściciel Dariusz Puchalski. - Mamy certyfikat FSC. Nadleśnictwa puszczańskie nie mają takiego certyfikatu, z tego względu nie możemy nabywać pochodzącego stamtąd drewna. Certyfikat FSC jest gwarancją legalności drewna i tego, że nie zostało pozyskane w sposób zagrażający przyrodzie. Chwali się nim wiele firm z wspomnianej listy. - Będziemy wnioskować do audytorów certyfikatu FSC, by skontrolowali przedsiębiorców - zapowiadają ekolodzy. Wczoraj zablokowali dwa tiry\ wywożące wycięte świerki. Drzewo zostało w lesie.
Hugo Conwentz, jeden z prekursorów ochrony przyrody w Europie jest także prekursorem ochrony Puszczy Białowieskiej. W 1915 r. uczony odwiedził zajętą przez wojska niemieckie Puszczę Białowieską, i w czasie, gdy jego rodacy rzucili się do budowy kolejki wąskotorowej i wycinania lasu, wyszedł z propozycją stworzenia „parku natury” pomiędzy Narewką a Hwoźną, co miało Jedna firma z Ostrowi Mazowieckiej znalazła się na opublikowanej przez serwis liście odbiorców drewna z wycinanej Puszczy Białowieskiej. Ustalanie kto kupuje drewno z Puszczy Białowieskiej zajęło kilka miesięcy. Dane dotyczące odbiorców surowca próbowało uzyskać wiele redakcji i organizacji pozarządowych. Lasy Państwowe odmawiały jednak udzielenia szczegółowych informacji zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstwa. Szczegółowe dane wraz z interaktywną mapą opublikował serwis prowadzony przez Fundację Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. - Od początku roku drewno z nadleśnictwa Białowieża kupiło 126 firm, głównie ze wschodniej i południowo-wschodniej Polski. Średnie i małe firmy to tartaki, zakłady produkcji palet, przedsiębiorstwa budowlane i wielobranżowe - podaje serwis Na przygotowanej przez mapie znalazł się podmiot z Ostrowi Mazowieckiej. W naszym regionie odbiorców drewna z wycinanej Puszczy Białowieskiej jest więcej. Na mapie znalazły się firmy z powiatu ostrołęckiego, makowskiego i łomżyńskiego. W Puszczy Białowieskiej od kilku miesięcy trwa wycinka drzew. Pomimo wydanego przez Trybunał Sprawiedliwości UE nakazu jej wstrzymania, prace nadal trwają. Miłośnicy przyrody własnymi ciałami blokowali wywóz z Puszczy Białowieskiej ściętych drzew. Jak mówią ekolodzy, ich protest jest formą obywatelskiego nieposłuszeństwa przeciwko - w ich opinii - nielegalnej kontynuacji wycinki. Więcej informacji na stronach Poniżej interaktywna mapa opublikowana przez serwis Zobacz gazetkę Lidla Dodaj komentarz Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników serwisu
Ekolodzy stanęli w obronie prawie 100-letnich drzew w Puszczy Białowieskiej. Leśnicy zarzekają się, że tych okazów nie wytną Zamieszanie wokół Leśnej.
Minister Szyszko i huragan stulecia sprawili, że zamiast lasów mamy sporo drewna do zagospodarowania. Polska wprawdzie drewnem stoi, ale ostatnio trochę się chwieje. To był front burzowy typu bow echo. Niektórzy meteorolodzy mówią nawet, że nocą z 11 na 12 sierpnia przez Polskę przewaliło się „derecho progresywne”, czyli rozległe, gwałtowne i wyjątkowo niszczycielskie zjawisko atmosferyczne. Cokolwiek to było, zabiło pięć osób, pozostawiając za sobą pas zniszczeń ciągnących się od Wybrzeża po Dolny Śląsk. Wyjątkowo ucierpiały lasy. 80 tys. hektarów zostało zdewastowanych, z tego połowa praktycznie przestała istnieć. Straty dotknęły 22 rezerwaty, 15 obszarów ptasich i 134 siedliskowe. Padły drzewa pomniki przyrody, zniszczone zostały cenne drzewostany nasienne, strefy ochrony ptaków. Zginęło sporo zwierząt, ucierpiało 20 proc. powierzchni Parku Narodowego Bory Tucholskie. Najdotkliwiej żywioł obszedł się z lasami należącymi do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu. W ciągu jednej nocy dokonał trzebieży 5,5 mln m sześc. drzew. Tyle drewna wszystkie tamtejsze nadleśnictwa pozyskują normalnie przez trzy lata. W sumie Lasy Państwowe straciły drzewa o łącznej kubaturze ok. 10 mln m sześc., czyli czwartą część tego, co w tym roku zaplanowały do wycinki na terenie całego kraju. – W ponad 90-letniej historii naszej organizacji nie było dotąd klęski o takiej skali – przekonuje Konrad Tomaszewski, dyrektor generalny Lasów Państwowych (LP). Dlatego mówi nie tylko o największej katastrofie w dziejach polskich lasów, ale i europejskich. To oczywiście przesada. Europa przeżywała w ostatnich latach większe kataklizmy. Huragany Lothar i Martin pod koniec grudnia 1999 r. zwaliły w zachodniej Europie drzewa o kubaturze 180 mln m sześc. W 2005 r. Szwedzi stracili 75 mln m sześc. drzew za sprawą huraganu Gudrun. W Polsce 15 lat temu huraganowy wiatr zdewastował Puszczę Piską (2,5 mln m sześc.), a w lipcu, kilka tygodni przed dramatem na Pomorzu, ucierpiało 2 tys. hektarów lasu (265 tys. m sześc.) nadleśnictwa Rudy Raciborskie na Górnym Śląsku. Klęskowiska Polskie lasy są zdominowane przez monokultury sosnowe – to właściwie plantacje drzew w podobnym wieku. Dzięki temu gospodarka leśna jest łatwiejsza, ale taki las bardziej podatny jest na kataklizmy. Sosny, jeśli nie zostały wyrwane z korzeniami, łamały się jak zapałki. Niektóre rozczepione i postrzępione kikuty robią wrażenie, jakby ktoś je ukręcił. Dziś na tysiącach hektarów klęskowisk, jak nazywają je leśnicy, piętrzy się plątanina pni. Uprzątanie zniszczeń i sadzenie nowego lasu potrwa do 2019 r. – przewidują. Koszt tej operacji szacują na 1 mld zł, mając nadzieję, że sprzedaż drewna z wiatrołomów pokryje wydatki. W nadleśnictwach dotkniętych kataklizmem Lasy Państwowe ogłosiły stan siły wyższej. Kupują sprzęt – harwestery, forwardery, piły – prowadzą zaciąg dodatkowych ZUL-i, czyli zakładów usług leśnych, oraz firm, które zajmą się przygotowaniem dla nadleśnictw klęskowych nowych planów urządzenia lasu (10-letni plan gospodarki leśnej). Lasy Państwowe zatrudniają na terenie całego kraju ok. 4 tys. prywatnych firm zajmujących się robotami leśnymi. W normalnych warunkach muszą one stawać do przetargów organizowanych przez nadleśnictwa. Zulowcy narzekają, że LP wykorzystują swoją monopolistyczną pozycję, dusząc ceny. Lasy odpowiadają, że ZUL-om żyje się całkiem nieźle i każdego roku inkasują ok. 3 mld zł za swoje usługi (675 tys. zł rocznie na firmę). Teraz, ze względu na stan klęski, dyrektor generalny zezwolił na zawieranie nowych umów z wolnej ręki. LP nie są zdane wyłącznie na zulowców, mają też własne komórki zajmujące się pracami leśnymi. To one dysponują większością ciężkiego sprzętu. Na przykład harwestery pracujące dziś w Puszczy Białowieskiej należą do zakładu LP w Giżycku. Dyrektor generalny polecił, by ciężki sprzęt był kierowany do rejonów klęskowych. Harwester to kombajn zrębowy. Przypomina pojazd marsjański: chwyta łapą na dole drzewo i ścina, a potem szybko odcina gałęzie i tnie na kłody. W ciągu dnia może ściąć 200 drzew. Ale normalnie rosnących, a nie powalonych przez wiatr jak na Pomorzu. Wydajność spada także wtedy, gdy do maszyny przykują się ekolodzy, jak zrobili to w Puszczy Białowieskiej. Tam pracują zwykle cztery takie kolosy, w całej Polsce – kilkadziesiąt. Po katastrofie harwesterowcy rozpytują o pracę w Borach Tucholskich oraz w okolicach Sulęczyna na Kaszubach, licząc, że przy usuwaniu skutków huraganów będą wyższe zarobki. Bo w Puszczy Białowieskiej ostatnio zarabiają po kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Poza harwesterowcami potrzebni będą też pilarze, bo w wielu przypadkach tylko piłami spalinowymi można rozplątać kłębowiska drzew. Wyprzedzić sinicę Dyrektor generalny LP nakazał, by w nadleśnictwach dotkniętych klęską wstrzymano planową wycinkę. Z wiatrołomów w pierwszej kolejności ma być pozyskiwane pełnowartościowe drewno. Póki jeszcze nadaje się do zagospodarowania. Bo za chwilę zaatakują grzyby i sinica, a wtedy będzie się nadawało na opał. – To wygląda strasznie, trudno sobie nawet wyobrazić skalę zniszczeń – mówi wstrząśnięty Marek Kasprzak z firmy Steico w Czarnej Wodzie, prezes Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce. Czarna Woda leży na Kaszubach, więc i ona ucierpiała w trakcie sierpniowej nawałnicy, podobnie jak pobliskie lasy. Niemal w oku cyklonu znalazła się Tuchola. Huragan zdemolował miasto i zniszczył okoliczne Bory Tucholskie. – Wiatr zerwał dach z części hal produkcyjnych naszego tucholskiego zakładu. Odbudowa zajmie kilka tygodni – wyjaśnia Grzegorz Gołuński, prezes firmy Heban produkującej drewniane domy o konstrukcji szkieletowej. Na szczęście natura łagodniej obeszła się z pobliskim Cekcynem, gdzie spółka ma swoją siedzibę i drugi zakład. Jednak prezesa mniej martwi dach, a bardziej przyszłość firmy, która zależna jest od dostaw drewna z pobliskich lasów. – Boimy się, że Lasy Państwowe będą chciały nam sprzedać drewno z wiatrołomów jako pełnowartościowe. A taki surowiec jest dla nas nieprzydatny. Już wcześniej prowadziliśmy badania: drewno z drzew połamanych przez wichurę, nawet jeśli nie widać na nim zewnętrznych uszkodzeń, traci swoje walory wytrzymałościowe i nie spełnia norm – wyjaśnia prezes Gołuński. Drewniane Allegro Handel drewnem prowadzony jest w zagmatwany sposób. W dużym skrócie wygląda to tak: pula drewna, którą mają zamiar odsprzedać LP, jest wystawiana raz do roku, w styczniu. Sprzedaż prowadzi się dwoma kanałami. Ok. 70 proc. trafia na przetargi ograniczone, w których mogą brać udział tylko przedsiębiorcy mający podpisane z LP umowy. Reszta jest sprzedawana w przetargach otwartych, na platformie internetowej e-drewno. To takie drewniane Allegro, dla firm i odbiorców detalicznych. W przetargach ograniczonych poziom cen określają leśnicy, wyznaczając tzw. cenę skonsolidowaną. W jaki sposób to robią, jest leśną tajemnicą, która tylko czasem jest odsłaniana, gdy padają informacje, że leśnicy muszą wyjść na swoje, bo potrzeby finansowe mają spore. A na dodatek 2 proc. od sprzedaży drewna inkasuje od nich fiskus. Każdego roku cena, wokół której musi się toczyć licytacja, jest podnoszona; w tym roku o 2,5 proc. W przetargu brane są też pod uwagę czynniki pozacenowe i tak rodzi się lista odbiorców drewna. Kto, co i za ile ostatecznie kupił, to tajemnica. Odbiorcy wiedzą jedynie, że ceny w poszczególnych regionach Polski się różnią, bo dla większości firm kontrahentem nie jest Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe, ale konkretne nadleśnictwo. Taki system miał chronić polskie przedsiębiorstwa przed niekontrolowanym wzrostem cen i wykupywaniem drewna przez zagranicznych konkurentów, jednak odbiorcy drewna coraz częściej narzekają, że są nabijani w butelkę. Bo ceny na otwartych przetargach często bywają niższe od tych, które im dyktują Lasy. Czasem opłaca się nawet zrezygnować z zakontraktowanego drewna, płacąc 5 proc. kary, i kupić surowiec na e-drewno. A drewna nieustannie brakuje. Bo polski przemysł drzewny rośnie szybciej niż polskie lasy. W leśnej konkurencji jesteśmy europejskim średniakiem. Tak pod względem lesistości (30,5 proc. powierzchni kraju), zdrowotności ekosystemów, bioróżnorodności, pożarów lasów, intensywności pozyskiwania drewna itd. W czołówce lokujemy się za to pod względem zasobności lasów – 254 m sześc./ha (średnia UE – 154 m sześc./ha). Lasy Państwowe mają ustawowy obowiązek prowadzenia zrównoważonej gospodarki leśnej; lasów nie może ubywać. Organizacje ekologiczne zarzucają jednak LP nadmierną eksploatację. Przemysł przeciwnie – gospodarkę ekstensywną, która sprawia, że w lasach pozostaje wiele drzew, które przekroczyły wiek rębności. A to marnowanie cennego surowca. Choć pozyskanie drewna rośnie, to przemysł wciąż narzeka, że lasy tną za mało. Surowiec strategiczny Gospodarka oparta na drewnie to polska specjalność. Przemysł drzewny daje zatrudnienie 333 tys. pracowników (13,7 proc. zatrudnienia w przemyśle). Eksportujemy wyroby o wartości ok. 45 mld zł rocznie. To 10 proc. całego polskiego eksportu. Jesteśmy największym w Europie eksporterem drewnianych drzwi i okien. Liczymy się jako producent płyt drewnopochodnych, palet, papieru i celulozy. Jednak naszą specjalnością są meble. W światowym rankingu Polska jest na 10. pozycji pod względem produkcji i czwartej w dziedzinie eksportu. Wartość eksportu mebli w ubiegłym roku sięgnęła 42 mld zł. W Europie mamy trzecią pozycję za Włochami i Niemcami. A chcemy być pierwsi. Takie w każdym razie jest założenie planu Morawieckiego. Dlatego państwo wspiera finansowo rozwój branży meblarskiej. Drewno jest więc dla naszej gospodarki surowcem strategicznym. 90 proc. na polskim rynku pochodzi z Lasów Państwowych, reszta z lasów prywatnych, samorządowych i importu. – Jesteśmy ofiarami monopolisty. W efekcie coraz częściej bardziej opłaca się importować drewno. Nasza firma sprowadza drewno świerkowe ze Szwecji. Niestety, sośninę musimy kupować od Lasów – wyjaśnia prezes Gołuński ze spółki Heban. Tę diagnozę potwierdza dyr. Bogdan Czemko z Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego. – Na początku tego roku, kiedy Lasy kontraktowały sprzedaż, metr sześcienny szwedzkiego drewna sosnowego był tańszy o 50–100 zł (w zależności od regionu) od średniej ceny uzyskanej przez Lasy Państwowe – wyjaśnia dyrektor. Jego zdaniem deficyt drewna w Polsce sięga ok. 4–5 mln m sześc. I będzie rósł, bo Lasy sztucznie go podkręcają. Jak to robią? – Wydzieliły specjalną pulę drewna dla firm, które wykażą, że zwiększają swoje zdolności produkcyjne. Niektórzy przedsiębiorcy tak potrzebują surowca, że sztucznie nakręcają swój potencjał, byle wziąć udział w podziale tzw. drewna dla rozwoju. W tym roku do podziału było 2 mln m sześc. Tymczasem nowe zdolności (uznawane przez LP za udowodnione i prawdziwe) sięgnęły już 20 mln m sześc. Większy popyt przy ograniczonej podaży oznacza oczywiście wzrost cen – wyjaśnia dyr. Czemko. Przerobić czy spalić? Nic dziwnego, że przemysł z przerażeniem patrzy na piętrzące się w lasach zwały połamanych drzew. Nie wie, jak po tym kataklizmie będzie wyglądało zaopatrzenie. Kłopoty mogą pojawić się już w tym roku, a na pewno w przyszłym. Z niepokojem czeka na najbliższe posiedzenie Komisji Leśno-Drzewnej, na którym leśnicy spotykają się z przemysłem. Nie wszyscy gotowi są do kupowania drewna z wiatrołomów. Leśnicy zapewniają, że wycinka została wstrzymana tylko w lasach dotkniętych klęską, więc będą pewne przesunięcia, ale z realizacją kontraktów nie powinno być dramatu. Pozostałe nadleśnictwa realizują plany. Na ten rok przewidziano pozyskanie 40 mln m sześc., z czego 60 proc. już wykonano. – Drewno poklęskowe będzie sprzedawane na rynku rozwoju oraz w ramach planowych umów. Pozostała część trafi do sprzedaży w ramach portalu e-drewno – uspokaja Anna Malinowska, rzeczniczka Lasów Państwowych. Drzewiarze bardzo się boją, że wielcy gracze mogą kupić dodatkowe drewno z wiatrołomów, nawet jeśli go nie potrzebują. Tylko po to, by poprawić sobie pozycję w przyszłym roku, gdy z drewnem zrobi się krucho. Bo przydzielając drewno, Lasy kierują się historią z lat poprzednich. Leśnicy nie owijają w bawełnę: w 2018 r. trzeba spodziewać się ograniczeń w pozyskaniu drewna. A to oznacza nie tylko kłopoty z surowcem, ale też wyższe ceny. – Nie możemy zostawić leśników z problemem połamanych drzew. Musimy je jakoś zagospodarować. To w końcu lasy państwowe, nasze wspólne dobro – deklaruje szef Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych. Nie wszyscy podzielają jego stanowisko. Twierdzą, że płyciarzom łatwo tak mówić, bo mają najmniejsze wymagania jakościowe. Na płyty wiórowe czy pilśniowe nada się niemal każdy kawałek drewna. Będą mieli tani surowiec, a przerabiają go rocznie 7–8 mln m sześc. Także papiernicy są w podobnej sytuacji; ich potrzeby to 5 mln m sześc. Inni deklarują, że czekają na konkrety. Wielkim nieobecnym w dyskusji są meblarze. – Nas te problemy dotyczą w sposób pośredni, bo nie kupujemy drewna grubego od Lasów. Dostawcami firm meblarskich są producenci płyt i tartaki sprzedające tarcicę – wyjaśnia dyr. Michał Strzelecki z Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli. Leśnicy z nadzieją patrzą na energetyków. To dla nich ostatnia deska ratunku. Czego nie da się przerobić, trzeba spalić. Kiedyś elektrownie kupowały drewno jak leci, nawet to dobrej jakości, by palić nim w kotłach. Nie liczyły się z kosztami, bo mieszanka węgla z drewnem była traktowana jak zielona energia i odpowiednio wynagradzana. Drzewiarze zrobili awanturę, że cenny surowiec idzie z dymem, więc energetykom przykręcono kurek. – Wykorzystujemy zrębki drzewne, ale w niewielkich ilościach. Drewna nie palimy, bo po pierwsze wolno palić tylko drewno energetyczne, a jego definicja prawna jakoś nie może powstać. A po drugie, przy dzisiejszych cenach zielonych certyfikatów to się nie opłaca – wyjaśnia jeden z menedżerów energetyki, prosząc o anonimowość, bo temat drewna zrobił się ostatnio bardzo gorący. Leśnicy, jak górnicy, naciskają, by energetyka ich wsparła. I jeszcze Białowieża Jakbyśmy mieli mało kłopotów, to jeszcze ta Białowieża... – wzdychają szefowie firm branży drzewnej. I od razu zastrzegają, że w sporze ministra Szyszki z ekologami i Komisją Europejską zabierać głosu nie będą. Chcą być neutralni. Są jednak wściekli na Lasy Państwowe za to, że ujawniły listę firm kupujących drewno z Białowieży. LP wyjaśniły, że poprosił o nią obywatel, pan Tomasz Kacprzak, w ramach prawa do informacji publicznej. Nie było podstaw, by mu odmówić. Wcześniej o te informacje zabiegały media, zwłaszcza portal ale im się nie udało. Kacprzak udostępnił listę mediom i teraz firmy mają kłopot. Muszą się tłumaczyć i przekonują, że nie robią nic złego. Spółka Sklejka Echo wydała oświadczenie, że kupiła z Białowieży tylko 20 m sześc. drewna brzozowego, w którym na dodatek żerował kornik drukarz. „Jednocześnie stanowczo podkreślamy, że Sklejka Eko SA nie kupuje drewna pochodzącego z prowadzonego obecnie wyrębu Puszczy Białowieskiej”. Podkreślono też, że do wyrobów certyfikowanych używa wyłącznie surowca FSC (Forest Stewardship Council). Certyfikat FSC jest powszechnie uważany za świadectwo najwyższych standardów odpowiedzialnej gospodarki leśnej. – Nadleśnictwa puszczańskie miały certyfikat jeszcze w początkach lat dwutysięcznych, ale straciły na skutek cięć w rezerwatach – mówi Adam Bohdan z Dzikiej Polski. Certyfikat przyznawany jest nie tylko podmiotom zajmującym się gospodarką leśną, czyli tym, którzy bezpośrednio pozyskują drewno, ale wszystkim przedsiębiorcom w łańcuchu przetwórczym, więc także firmom kupującym drewno do produkcji. – Niektóre z firm skupujących drewno z puszczy mają certyfikaty FSC – mówi Adam Bohdan. – A w związku z tym nie powinny do produkcji używać drewna niecertyfikowanego. Z tego między innymi powodu już od pewnego czasu Ikea, jeden z największych producentów polskiej branży drzewnej, nie zaopatruje się w Białowieży. Wiele firm nie ma jednak takich oporów. Drewno to drewno. Może nie jest najwyższej jakości, ale dziś liczy się każda kłoda. Białowiescy leśnicy dotychczas cięli niewiele – ok. 40 tys. m sześc. rocznie. Po decyzjach ministra Szyszki doszli do 188 tys. m sześc. Wściekłość drzewiarzy ma jeszcze jedną przyczynę. Lasy mogą lekceważyć opinię publiczną, ale producenci już nie. Lasy były i będą, a ta czy inna firma, gdy wyjdzie na jaw, że korzysta z białowieskiego drewna, może się narazić na bojkot konsumencki. Jeśli nie w kraju, to za granicą. I mocno ucierpi. Na dodatek od niedawna funkcjonuje rozporządzenie UE przeciwdziałające handlowi nielegalnie pozyskanym drewnem. Nie wiadomo, czy się za chwilę nie okaże, że dotyczy to także drewna kupowanego w Białowieży, zwłaszcza po decyzji Trybunału w Strasburgu nakazującej wstrzymanie wycinki. Puszcza kona Mieszkańcy rejonu puszczy patrzą na to inaczej. W wycince nie widzą nic złego. Za złe mają natomiast ekologom, że próbują ją blokować. Przekonani, że ktoś ich sponsoruje, mówią: za 1,2 tys. zł miesięcznie łatwo się broni puszczy. Są jednak wyjątki. Do nich należy pan Kazimierz. Do obozu ekologów przyjeżdża autobusem, zwykle przywozi ciastka. Ma 75 lat, prawie 40 przepracował jako pilarz. – Dobrze się wtedy zarabiało, a pracowało tylko zimą – mówi. – Od początku, jak zacząłem robić piłą, miałem niemiłe uczucie, że niszczę życie. Teraz, kiedy puszcza kona, to ścięte przeze mnie drzewo mi się wciąż przypomina. Opowiada, że kiedy sam pracował przy wyrębie puszczy, były w niej takie miejsca, gdzie nie stanęła ludzka stopa. Teraz, od kiedy rozjeżdżają ją harwestery, w niczym nie przypomina tamtego dziewiczego lasu. Patrzy na wywózkę drewna przekonany, że jeszcze dwa lata, a nie będzie czego ciąć. – I dlatego sercem jestem z tymi ludźmi tu w obozie – deklaruje. Ręce mu się trzęsą, gdy zapala tytoń. – Miejscowi są zaślepieni. Co ksiądz, pop czy inny im powie, to dla nich święte. Ludzi teraz jakaś zbiorowa świadomość opadła, zupełnie taka jak u mrówek! Nawet w komunie tak nie było jak w PiS – złości się. Tymczasem dyrektor Konrad Tomaszewski uspokaja: „drewno w trzech nadleśnictwach: Białowieża, Browsk, Hajnówka, pozyskiwane jest w sposób legalny, w oparciu o plany urządzenia lasu, plany zadań ochronnych oraz inne obowiązujące przepisy, a także w sposób nienaruszający postanowień Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej”. Być może dyrektor Tomaszewski (który już wyjaśniał, że nie jest krewnym Jarosława Kaczyńskiego) będzie potrzebował pomocy księdza Tomasza Duszkiewicza z Węgrowa. Ksiądz, który jest myśliwym i przyjacielem ministra Szyszki, od niedawna jest też pracownikiem Lasów Państwowych. Nie szczędzi wysiłków i w efekcie w sierpniu w Białowieży został – jak twierdzi – zaatakowany przez ekoterrorystów. Co prawda, w „Tygodniku Powszechnym” Danuta Kuroń, która była świadkiem zajścia, opisuje, że to ks. Duszkiewicz „prowokował, a następnie kłamał, dając fałszywe świadectwo”. Napisała nawet w tej sprawie list do biskupa. I pyta, czy „ochrona życia” obejmuje także przyrodę?

Z wykształcenia leśnik, od 25 lat mieszka w Puszczy Białowieskiej i prowadzi badania nad biologią ssaków. Piotr Tryjanowski – jest profesorem i dyrektorem Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Zajmuje się naukowymi podstawami ochrony przyrody i wpływem zmian klimatycznych na różnorodność biologiczną.

Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 11:18 Taki pierwotny jak żubry. Użytkownik niezarejestrowany Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 11:28 Baranki Polacy kupują drewno z Białowieskiej od tysiąca lat. Ta puszcza jest najdłużej eksploatowanym lasem polskim i tak będzie po wsze czasy. Użytkownik niezarejestrowany Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 11:48 Ten dziennik śmierdzi niemieckim zydostwem, zresztą jak cała opozycja. Użytkownik niezarejestrowany Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 12:00 Nie wiedziałem, że w naszym kraju jest tylu specjalistów od puszcz :P ludzie drzewa trzeba wycinać z kliku powodów. Przede wszystkim wycina się stare lub chore drzewa. Wycinane są również zdrowe zeby troche przerzedzić las i dać przestrzeń oraz molizwości wzrostu nowych drzew i roslin. A zarzut dla ludzi, którzy kupują drewno z puszcz to jakis absurd. Chyba dobrze, ze skarb państwa na tym zarobi niż pocięte drewno miałoby gnić albo bym rozdane za darmo swoim kolesiom. Użytkownik niezarejestrowany Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 12:04 no a piniędzy trzeba Użytkownik niezarejestrowany Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 12:32 A kogo obchodzą drzewa zaatakowane kornikiem ;) Użytkownik niezarejestrowany Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 12:33 dziennik wschodni dawny sztandar ludu no jak zwykle ;))) lewactwo i postkomuna sztandaru ludu ;) Greg Użytkownik niezarejestrowany Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 12:39 Ludzie nie rozumiecie na czym polega las pierwotny. Jedyne dobre co człowiek może dla niego robić to przestać "dbać" o niego. 95%pozostałych lasów to monotkultutrowe plantacje a nie lasy. Ponadto lasy borealne wraz z ociepleniem klimatu będą sie cofać a puszcza w kolejnymi tysiacleciami zmieniać skład w kierunku wieszemu udziałowi drzew liściastych. Użytkownik niezarejestrowany Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 12:53 Jak zwykle d. sztandar ludu manipuluje unia może wstrzymać wycinkę na terenie obszarów chronionych lub częściowo chronionych - a połowa puszczy to lasy gospodarcze więc wycinka jest wstrzymana tylko na obszarach chronionych i częściowo chronionych, na innych jest gospodarka leśna jak przez ostatnie kilkanaście lat. Użytkownik niezarejestrowany Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 15:47 co by nie pisać i co by nie mówić jest to totalne sku....o Użytkownik niezarejestrowany Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 18:04 Lepiej jak wszystko zjedzą robaki i nic nie będzie. Ślicznie-ekologicznie. ale jaja Użytkownik niezarejestrowany Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 18:51 a to już moze w naszym kraju kupować nie można, czyżby to było karalne, a kraść można, tak, no to ja od jutra zaczynam kraść. Użytkownik niezarejestrowany Napisano 15 sierpnia 2017 r. o 20:53 to chyba dobre zdrowe drewno kupują ? zjedzone przez korniki jest bezwartościowe Użytkownik niezarejestrowany Napisano 16 sierpnia 2017 r. o 00:30 Jestem stolarzem, wezmę każdą ilość. Gdzie trzeba się zgłosić? Użytkownik niezarejestrowany Napisano 16 sierpnia 2017 r. o 01:13 Dobra zmiana dewastuje Polskę, wycina puszczę , zniszczyła stadninę koni w Janowie, z mediów publicznych zrobiła tubę propagandową, praktycznie zniszczyła Trybunał Konstytucyjny, wizerunek na arenie międzynarodowej, wprowadza chaos do szkoły, a teraz chce spacyfikować sądy. Jak musieli nas okłamać, że sami sobie wybraliśmy taką władzę. Użytkownik niezarejestrowany Napisano 16 sierpnia 2017 r. o 07:09 Belgowie niech oglądają swoje puszcze. Użytkownik niezarejestrowany Napisano 16 sierpnia 2017 r. o 08:57 Bardzo dobrze że tną. Tylko tak można uratować resztki nie zaatakowane przez szkodniki to dlaczego mają tego nie robić. Może dlatego ze nie dzielą się wpływami z ekologami , i to ich bardzo boli. A ekolodzy zamiast narzekać na wszystko dookoła powinni iść do zwykłej pracy by poczuć to co czują inni a nie dostawać pieniędzy za samo to że się do drzew przywiązują. gość Użytkownik niezarejestrowany Napisano 16 sierpnia 2017 r. o 09:39 undefined napisał: Nie wiedziałem, że w naszym kraju jest tylu specjalistów od puszcz :P ludzie drzewa trzeba wycinać z kliku powodów. Przede wszystkim wycina się stare lub chore drzewa. Wycinane są również zdrowe zeby troche przerzedzić las i dać przestrzeń oraz molizwości wzrostu nowych drzew i roslin. A zarzut dla ludzi, którzy kupują drewno z puszcz to jakis absurd. Chyba dobrze, ze skarb państwa na tym zarobi niż pocięte drewno miałoby gnić albo bym rozdane za darmo swoim kolesiom. A po za tym autorem ,tej wypowiedzi wszyscy zdrowi w domu? gość Użytkownik niezarejestrowany Napisano 16 sierpnia 2017 r. o 09:42 Terro-Ekoligi nie dostali odsypu i drą mordę na całego. Użytkownik niezarejestrowany Napisano 16 sierpnia 2017 r. o 10:07 Obrońcom wycinki Puszczy Białowieskiej proponuję, żeby amputowali sobie ręce, gdy ich zaatakuje świeżb. Mam nadzieję, że z bożej łaski minister środowiska pójdzie w końcu za to siedzieć. Najlepiej dożywotnio! Samica, czyli łania, jest znacznie mniejsza od samca – średnia masa jej ciała wynosi 70 – 80 kg. Sarna europejska (Capreolus capreolus) to ssak z tej samej rodziny co jeleń, jednak dużo mniejszy. Masa ciała kozła – samca wynosi maksymalnie 30 kg. Koza, czyli samica, jest mniejsza od samca i waży ok. 20 kg. Warto zaznaczyć, że
Wśród odbiorców drewna dominują firmy oddalone o kilka lub kilkadziesiąt kilometrów od puszczy, ale na liście są też przedsiębiorstwa oddalone o kilkaset kilometrów. źródło:
Surowiec do wszystkiego. 14.07.2016. drukuj. Fot. Paweł Fabijański. W erze szkła, aluminium i krzemu można by odnieść wrażenie, że drewno jest passé. Nic bardziej mylnego! Gdziekolwiek się znajdziemy, na pewno wokół nas będzie wiele przedmiotów, które nie powstałyby bez użycia drewna. Szacuje się, że współcześnie drewno ma

Portal opublikował listę firm, które kupują drewno z Puszczy Białowieskiej. Proceder wywołuje duże emocje, bo jest sprzeczny z prawem unijnym. Na wykazie znalazła się ostrowska firma Sklejka Eko, ale szefostwo zakładu stanowczo temu Sprawiedliwości UE wezwał Polskę do natychmiastowego wstrzymania zwiększonej wycinki na terenie nadleśnictw Puszczy Białowieskiej. Jednocześnie już od kilku miesięcy organizacje ekologiczne dążyły do ustalenia odbiorców drewna z prowadzonego tam wyrębu. Chodzi o drewno z ponadstuletnich świerkowe. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku odmówiła bowiem podania nazw tychże zasłaniając się tajemnicą tym tygodniu w internecie opublikowano mapę z lokalizacją odbiorców drewna. Jest na niej ponad 120 firm, w większości z Polski wschodniej i południowo - wschodniej. Najbardziej na zachód wysuniętym punktem jest Ostrów Wielkopolski, a konkretnie Sklejka Eko. Wynikało z tego, że zakład sprowadza drewno z oddalonej o ponad 500 kilometrów wywołała spory rozgłos. Mimo trwającego długiego weekendu i przerwy w pracy w ostrowskiej firmie zdecydowała się ona na wydanie oświadczenia, w którym zaprzeczyła zarzutom. - Sklejka Eko nie kupuje drewna świerkowego pochodzącego z prowadzonego obecnie wyrębu w Puszczy Białowieskiej. Ostatni raz drewno świerkowe było stosowane w ostrowskim zakładzie w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. W technologii produkcji sklejki w Ostrowie Wielkopolskim używane jest tylko i wyłącznie drewno: brzozowe, olchowe, bukowe i sosnowe. - czytamy w piśmie podpisanym przez prezesa zarządu Jacka wyjaśnia, że w otwartych aukcjach sprzedażowych na rok 2017 zakupiła z Nadleśnictwa Białowieża około 20 m sześc. drewna liściastego brzozowego. Drewno to przeznaczone było do sprzedaży na podstawie planów urządzania lasu na rok 2017 (cięcia planowane). Dostawa surowca została zrealizowana 15 marca 2017 roku jednym ofertyMateriały promocyjne partnera

Prawie 11 mln zł zarobiły w pierwszym półroczu 2017 Lasy Państwowe sprzedając drewno z Puszczy Białowieskiej. To tyle co w całym zeszłym roku. Wiadomo jakimi kanałami prowadzona jest sprzedaż. Nie wiadomo jednak wciąż, dokąd dokładnie trafia drewno. Apelujemy do naszych Czytelników, by pomogli nam to ustalić
Sklejka-Eko brała drewno z Puszczy Białowieskiej – tak wynika z zestawionych danych przez portal Jest to informacja o tyle kontrowersyjna, ponieważ ostrowska firma chwali się na swoich stronach posiadaniem certyfikatu FSC, gwarantującego zrównoważone korzystanie z gospodarki leśnej, legalne pochodzenie surowca i pochodzenie z terenów, na których jego pozyskanie nie naruszało wartości przyrodniczych. – Tymczasem puszczańskie nadleśnictwa certyfikat FSC straciły już w 2010 roku i do tej pory należą do nielicznych, które go nie posiadają. – komentuje serwis + Spór wokół wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej jest wciąż podsycany, ponieważ niektóre środowiska próbują na tym zbić kapitał polityczny. Z drugiej strony kontrowersje dotyczą walki z kornikiem drukarzem atakującym tamtejsze drzewa. Nadleśnictwo sprawujące opiekę nad Puszczą Białowieską zarzeka się, że wycinka drzew ma na celu jak najszybsze ograniczenie szkodliwej działalności szkodnika. Na wspomnianej liście firm odbierającej drzewo jest aż 126 podmiotów. Sklejka-Eko jest jedną z wyszczególnionych firm, jako przedsiębiorstwo przywożące owe drewno z odległości aż 500 kilometrów od miejsca wycinki. Pewne środowiska ekologiczne uważają zakup drewna z Puszczy za niestosowne. Na podparcie swoich tez mają wskazanie Komisji Europejskiej, która stwierdziła iż Plan Urządzenia Lasu jest niezgody z europejskim prawem. Konkretnie zarzuca się nie przeprowadzenie oceny wpływu zwiększenia wycinki na integralność Puszczy Białowieskiej, naruszając tym samym art. 6 ust. 3 dyrektywy siedliskowej. Lasy Państwowe nie przejęły się stanowiskiem Komisji Europejskiej. Czas pokaże czy odbiorcom produktów pochodzących ze Sklejki-Eko nie będą przeszkadzały powstałe wątpliwości co do źródła pochodzenia surowca. Komentarz od ostrowskiej firmy będzie możliwy dopiero w środę, ponieważ we firmie wykorzystywany jest do odpoczynku długi weekend sierpniowy. Nawigacja wpisu Dziś po raz pierwszy aktywistom z Obozu dla Puszczy udało się powstrzymać wywóz drewna z Puszczy Białowieskiej. Małopolska spółka Trak-Drew uległa presji i świerkowe bale zostały na miejscu. "Mam nadzieję, że wkrótce takich scen będzie więcej" - mówi jeden z aktywistów Złodzieje ścięli trzy wiekowe drzewa, które rosły w Puszczy Białowieskiej na terenie Nadleśnictwa Browsk. Ślady wskazują na działania dobrze zorganizowanej grupy Od lat osiemdziesiątych nie było tak poważnej kradzieży drewna i na taką skalę - mówi Jarosław Krawczyk, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku. - Widać, że była to zaplanowana wcześniej wyszukali okazałe ponad 160-letnie dęby i oznaczyli je sprayem. Kradzieży prawdopodobnie dokonali w nocy. Odkrył ją miejscowy Podczas rutynowego patrolu zauważyłem ślady jakiegoś ciągnika w miejscu, gdzie być ich nie powinno - wyjaśnia Wiesław Kojło z leśnictwa podążył tym tropem i trafił na miejsce wycinki. - Jest to obszar położony w pobliżu drogi wojewódzkiej, ale wystarczająco daleko od najbliższych zabudowań, by nikt nic nie widział ani nie słyszał - opowiada Wiesław zabrali najcenniejszą część z każdego drzewaO kradzieży zawiadomił natychmiast policję w Narewce oraz Straż Leśną. - Skradziono tylko najcenniejszą, dolną część pnia - wyjaśnia Jarosław Lenkiewicz, który koordynuje działania straży leśnej RDLP w Białymstoku. - Jest to drewno bez krzywizny i sęków. Prawdopodobnie zostanie wykorzystane jako materiał stolarski. Wycięte drzewa w dolnej części pnia miały około metra opał z reguły bierze się drzewo o średnicy 20 centymetrów, żeby łatwo je było pociąć. A starych i grubych drzew w Puszczy Białowieskiej się nie wycina. Leśnik ocenia, że złodzieje byli bardzo dobrze Mieli ciągnik przegubowy z czołową ładowarką i piłą motorową o bardzo długiej prowadnicy, której normalnie leśnicy w Puszczy Białowieskiej już nie używają - tłumaczy Jarosław tym rejonie do tej pory kradzieży prawie nie było. Jedynie dwa lata temu ścięto sprawie wyciętych dębów trwa dochodzenie. Złodziejom grozi do pięciu lat więzienia i e-wydanie »
Formalnie będzie to wysłuchanie stron "w przedmiocie środków tymczasowych w sprawie C-441/17 R Komisja Europejska przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej dotyczącej Puszczy Białowieskiej".
Informacji takiej Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku nie chciała udostępnić dziennikarzom. Otrzymał ją jednak jeden z Czytelników portalu, który następnie przesłał ją do mediów. Jak podaje najwięcej firm kupujących drewno z Puszczy Białowieskiej pochodzi ze wschodniej i południowo-wschodniej Polski. Wśród nich jest też wiele pochodzących z woj. lubelskiego. Aby sprawdzić, jakie to firmy wystarczy kliknąć w poszczególne lokalizacje na specjalnie utworzonej mapie: Tymczasem w Puszczy Białowieskiej w najlepsze trwa wycinka drzew mimo wydanego przez Trybunał Sprawiedliwości UE nakazu jej wstrzymania. Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych stoi na stanowisku, że ma ona na celu zapewnienie bezpieczeństwa przy drogach. Innego zdania są obrońcy puszczy, którzy twierdzą, że drzewa są pozyskiwane na sprzedaż. – Te drzewa są sprzedawane regularnie do odbiorców z całej Polski. Ostatnio wyjechał transport 7 tirów z drzewami ponad 100-letnimi – powiedział Tomasz Zdrojewski, przedstawiciel "Obozu dla Puszczy" Jarosław Krawczyk z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych poinformował, że drzewo wycinane w puszczy jest sprzedawane miedzy innymi lokalnym mieszkańcom lub stałym klientom. – Jest to drewno bardzo atrakcyjne dla odbiorcy. To drzewo wywożone jest w formie dłużyc, to są kilkumetrowe pnie pocięte na potrzeby firm konstrukcyjnych – powiedziała Katarzyna Jagiełło z Greanpeace Polska. Zaskoczeni wycinką drzew są turyści odwiedzający Puszczę Białowieską. – To jest surrealistyczne, przyjechaliśmy zobaczyć pierwotny las, a tu coś takiego – powiedzieli turyści z Belgii.
.